Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 kwietnia 2012

MATURA!!!

...do tej pory żyłam sobie w błogiej nieświadomości, a ten dzień zbliża się z minuty na minutę. Bo tak na prawdę to zacznie się już w PRZYSZŁY PIĄTEK!!! Czyli zostało mi raptem 5 dni! 5! A ja się boję bo nic nie wiem. Najwyższy czas wziąć się ostro za powtórki. Właśnie dorwałam jakiś skrócony spis wszystkiego co się da. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Boję się strasznie!! Trzymajcie kciuki za mnie i życzcie mi powodzenia, bo jak na razie to ja sama w siebie nie wierzę...

środa, 25 kwietnia 2012

ON STOI!!!

Siedząc wieczorem na podłodze razem z małym, w pewnym momencie doznałam nie małego szoku i łza w oku się zakręciła. Siedząc (Bombel oczywiście) na swojej zabaweczce : (na tym zielonym bo to robi jako ławeczka, a ta tablica obrócona była w jego stronę/ musiałam wkleić zdjęcie bo nie wiedziałam jak Wam to "pokazać":) ) bawił się, bawił aż w pewnym momencie kiedy matka akurat zapatrzyła się na serial, On chwycił się mocno górnej krawędzi tej tablicy iiii WSTAŁ :) Sam! Chwilę postał, po chwiał się na nóżkach i nawet gdy mój tata stanął w drzwiach to oderwał jedną rączkę i chciał tak jakby pomachać ;) a później sobie usiadł i za chwile powtórka. Tak się spodobało mu, a my z Wu. nie mogliśmy z podziwu wyjść. Bo tu jak leży to siąść nie potrafi jeszcze sam, a tu takie popisy nam funduje :)
No a my z wrażenia od razu wzięliśmy się za obniżanie łóżeczka, bo stwierdziliśmy, że nam się nic nie stanie jak się trochę pozginamy a jednak wolimy mieć pewność, że JAKIMŚ CUDEM jednak On nie wstanie i nie przyprawi nas o zawał serca. Bo w łóżeczku już też nauczył się na razie klękać przy szczebelkach więc pewnie to kwestia kilku/nastu dni ;)
Aa no i powiem Wam, że jak najbardziej polecam Oilatum oraz Diprobase jeśli ktoś ma problemy ze suchą skórą i nie chodzi tu tylko o niemowlaków. W połączeniu dają świetne efekty, skóra jest głaciutka i szorstkie krostki u małego zniknęły a i ja skorzystałam przy okazji bo tylko dzięki temu że Go kąpałam i smarowałam tą maścią to mam głaciutkie ręce jak nigdy a zawsze miałam z tym problem. No to teraz już go nie będę mieć ;)

ps.obok najnowsze zdjęcie naszego grubaska :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

No to muszę się wygadać....

ostatnio chodzę jakaś nabuzowana... wszystko mnie wkurza. wszystko się zawsze psuje w najmniej odpowiednim momencie. Nie dość, że wydatków w tym miesiącu w cholerę to jeszcze jakby tego było mało popsuł nam się piecyk gazowy, a gość jedyny w mojej miejscowości który takie naprawia wyjechał na jakieś szkolenie i takim sposobem od piątku wieczorem do jutra nie wiadomo do której godziny zostaliśmy bez ciepłej wody i bez ogrzewania. Z ogrzewaniem pal licho bo już w miarę ciepło i w domu i tak jest ciągle ok.22 stopni, gorzej z wodą, bo czy się ktoś chce umyć, czy kąpać Bombla no to tragedia bo wodę trzeba grzać w wielkim garze.... i pomyśleć, że ludzie tak kiedyś żyli na co dzień a dziś takie kilka dni to potrafi człowieka wkurzyć... No ale mam nadzieję, że gość jutro przyjdzie i zrobi i będzie można normalnie funkcjonować. Szkoda tylko, że ta część która najprawopodobniej siadła kosztuje ok.500zł + koszt montażu itd... MASAKRA. Aż się boję pomyśleć, co to będzie jutro...
Tak bardzo chciałabym, żebyśmy w końcu wyszli na prostą ale wiecznie musi się COŚ znaleźć, stać itp. Jak to mówią, trochę brzydko "jak nie urok, to sr...ka" eh.

A teraz trochę pozytywnie, dostałam od Wu. laptopa. na raty. Z racji tego, że od października wybieram się na studia (tak, to już raczej pewne o ile wszystko z kasą będzie ok...) no i teraz była okazja. Na razie nic jeszcze za  niego nie płaciliśmy, więc nie narzekam, ale pewnie zacznę od przyszłego miesiąca :) No ale w każdym bądź razie spełnił jedno z wielu moich marzeń. Czasem jest kochany, ale przez ostatnich kilka dni miałam też co najmniej kilka razy ochotę go udusić....

Nie wiem czy Wam pisałam... Mały nauczył się schodzić tyłem z wersalki! Wygląda przy tym przesłodko i przekomicznie, jak to mówi Wu. "jak mała dżdżowniczka" :) I teraz przy każdej możliwej okazji jak tylko zostawi się go na moment na wersalce, która u nas w pokoju siłą rzeczy jest cały czas rozłożona, to on niezależnie czy leży na pleckach (robi fik i już na brzuszku), czy na brzuszku robi kilka sprytnych ruchów i już jest na brzegu i z nóżkami i pupą zwisającą z łóżka czeka aż ktoś go złapie i schodzi sobie na podłogę zadowolony z siebie :) No i zaczął się podnosić na szczebelkach od łóżeczka jak siedzi do wstawania, jedyne co mnie tylko zastanawia to to, że z leżenia jeszcze sam nie siada, ale z siedzenia jak się go już posadzi to do wstawania chętny, a najlepiej to cały czas go trzymać żeby stał bo nóżki mocno prostuje i nie chce siedzieć czasem nawet :) Cwaniak mały. No i jeszcze nauczył się spać na brzuszku, a właściwie to nie nauczył tylko przypomniał sobie jak to się robi no i teraz w nocy jak się położy na brzuszku to później płacze bo nie umie się s powrotem obrócić (chociaż w dzień kula się w te i s powrotem)  no i muszę wstawać, żeby go obrócić ;)
Zaskakuje coraz to czymś nowym. A jutro musimy iść na szczepienie... WZW B.  i szczerze powiem, że jakoś sobie tego nie wyobrażam bo on ostatnio przy przebieraniu w domu pieluchy protestuje i mam nie lada problem czasem żeby go ubrać a co dopiero tam po szczepieniu będzie... aż się boję pomyśleć.!! Dobrze że następne dopiero gdzieś październik/listopad. Chociaż trochę spokoju będzie.

Uuuu ale się rozpisałam kochane... Szok. No ale musiałam się wygadać.

Aaa no i chciałyście żebym podała przepis, tyle, że ja to robiłam tak o z głowy. Ciasto francuskie było kupione w biedronce ;) pokroiłam w kwadraty, dałam do środka jagody (ale za pewne wszystko inne co by do głowy nie wpadło też będzie się nieźle spisywać), rogi zebrałam do środka i pozlepiałam brzegi i wsadziłam do piekarnika na ok.15min w temp. 180stopni. A jak już wyciągnęłam to odczekałam chwilę, żeby przestygło, dałam śmietanę, posypałam cukrem i było mniam.! Zniknęło w mig! ;)

niedziela, 15 kwietnia 2012

Mały od wczoraj powtarza tylko "tatatadatadatata" :) Wu. jak go dzisiaj usłyszał to uśmiech od ucha do ucha i tak było za każdym razem jak tylko mały to mówił. Wcale mu się nie dziwię.

U mnie czystek ciąg dalszy. Dziś w papierach i zbędnych rzeczach szkolnych. Najwyższa pora to powyrzucać i zostawić tylko to co może się kiedyś przydać. Ostatnio oglądałam "Perfekcyjną Panią Domu" i ona stosowała zasadę 3xP -> Piękne, Przydatne, Pamiątkowe. No i odkąd zaczęłam sprzątać to ją stosuję i powiem Wam, że na prawdę zostawiam tylko to co piękne, przydatne lub pamiątkowe a nie tak jak kiedyś, że "a może jeszcze się przyda..., założy..., przeczyta" itp ;) I dużo, dużo rzeczy ląduje w koszu a wcześniej zawsze to odkładałam :) Tak więc może jeszcze znajdę jakieś miejsce w pokoju, którego i tak już dużo znalazłam przy tych porządkach ;)

Mały śpi więc ja idę wypić kawkę i zjeść ciasteczko a później sprzątanie c.d. dopóki Bombel nie wstanie ;)

środa, 11 kwietnia 2012

Po "świętach"...

Święta nie były wesołe. Zresztą aż szkoda o nich pisać. Bo z mojej strony zaangażowanie, przygotowania, sprzątanie, pieczenie, staranie się żeby było czuć że to ŚWIĘTA a z Jego... same wiecie. No i na dodatek ta sytuacja z autem, które stoi rozwalone w połowie na podwórku i które musimy zrobić za ostatnie swoje pieniądze i ten miesiąc raczej fajny nie będzie... Znowu kombinowanie skąd wziąć, żeby jakoś przeżyć.
W święta zbyt wiele przykrych słów padło, za dużo łez i podniesionego tonu, i najgorsze w tym wszystkim było to że na wszystko smutnymi oczkami patrzył Brzdąc. Do tej pory chce mi się ryczeć jak to piszę, ale po prostu muszę gdzieś wylać ten żal który mnie po prostu rozsadza.
Co będzie dalej z tym wszystkim nie wiem, na razie jest ciężko... i raczej do końca miesiąca tak będzie... i nie chodzi tylko o brak kasy ale o ogólne niedogadywanie się... :(

Po za tym w szkole też nie za ciekawie... Nauczyciele pokazują co to nie oni i wystawiają już oceny długopisem pomimo, że wcześniej umawiali się jeszcze na zaliczanie i dodatkowe materiały.

Dziś musiałam chwilę odreagować, bo to wszystko mnie zwyczajnie przerasta... Rozłożyłam się koło bawiącego się na podłodze z olbrzymim psem, pluszakiem Brzdącem, zrobiłam sobie herbatkę, wzięłam owoce i mogłam choć przez chwile poczytać...
Pomogły też zabawy z Małym. Jego śmiech jest lekarstwem na wszystko. Jego śmiech i w ogóle ON cały jest powodem, dla którego nie pozwolę by kiedykolwiek święta wyglądały tak jak te. Zrobię wszystko, żeby już NIKT nie popsuł Nam świąt, tym bardziej ktoś, kto jest bliski.... :(

niedziela, 1 kwietnia 2012

Dziś obiad u teściów. Mały rozrabiaka też coś tam wszamał bo babcia przecież się nie mogła powstrzymać przed nakarmieniem Bombla. Więc jutro będzie miała okazję pokazać czy się spisze w roli babci. Bo zostawiam pierwszy raz Bombla z mamą Wu. Muszę. Eh. Chociaż wcale nie chcę. Zresztą pisałam o tym już dawno...

A po południu sprzątałam całą chałupkę. Teraz zostało mi jeszcze tylko przetarcie podłogi i załadowanie zmywary. I nie żebym to robiła dlatego, że Wu mama jutro przyjdzie tylko dlatego, że mnie naszło a po za tym już wypadało bo można się było potknąć o jakieś pierdoły czasem ;) No ale żeby nie było też, że mam taki burdel w domu. Po prostu czasem gdzieś coś nieodłożone na miejsce i potem zawadza...

No i chyba czas wziąć się za porządne powtórki do matury. Bo został OSTATNI MIESIĄC.! Masakra. Kiedy to zleciało???

piątek, 30 marca 2012

W końcu piątek

Zmęczona. Cały dzień jakiś taki do kitu. Pogoda też beznadziejna, nawet nie ma za bardzo jak iść na spacer. A co do szkoły to doszłam do wniosku, że odpuszczam już latanie za ocenami a od teraz skupiam się tylko na powtórce do egzaminu zawodowego i do matury. Sama. W domu. Te dwie rzeczy są dla mnie ważniejsze niż oceny na świadectwo. No a po za tym najważniejszy jest Kacperek. Ważne żeby szkołe zdać. I mieć Maturę i Egzamin Zawodowy zdany a nie jakie oceny się bd miało. Tak sobie od teraz będę tłumaczyć i tak chcę zrobić. O.

A dziś w biedronce nabyliśmy w końcu lampkę, która nie buczy jak świeci takim ciemniejszym światłem.(ładna?) Ma trzy stopnie - świeci tak bardzo delikatnie, mocniej i bardzo mocno jasno. A do tego są takie doniczki jak mi się marzą w biedronce, ale na to już brakło funduszy... eh :( ale może się uda je przed świętami kupić. Byłabym przeszczęśliwa :)

sobota, 24 marca 2012

Tak ogólnie o wszystkim...

Przez ostatnich kilka dni humor był nie najlepszy... Bo i szkoła, oceny, zaliczenia, próbny egzamin, który chyba jednak nie poszedł tak dobrze jak myślałam.... I w domu sprzeczki z Wu, nie mogliśmy się ostatnio dogadać, nie mamy czasu na rozmowę, ciągle sobie coś wytykamy i ogólnie było do duszy.
Ale, dziś. Mam zamiar to zmienić. Wu obudził mnie jak budził się do pracy, przytulił i było po dłuższym czasie coś więcej... Pobudka przemiła więc i dzień może będzie miły. Za oknem pomału budzi się słońce. Mały jeszcze śpi. W planach sprzątanie, muffinki o których mówiłam wczoraj, obiadek i spacer. Może na działeczkę, coś porobić? Póki co kawa i chwila dla siebie, póki można korzystać :)
A jutro wraca mama z Niemiec więc będzie czekanie na nią, ale do południa jakiś spacerek też na pewno zaliczymy. No i dziadków trzeba będzie odwiedzić bo obiecaliśmy.
Bombel rośnie jak szalony, jak biorę go na ręce to czuć, że będzie z Niego Kawał Chłopa :) Ciężki już Brzdąc i długi bo jak Go karmię to aż w szoku jestem, bo jeszcze niedawno była taka maleńka kruszyna. No ale przecież skończył już pół roku więc co się matka dziwisz :). Pomału zaczyna siadać, na razie jak się go podeprze albo trzyma bo sam to się jeszcze przewraca na boczki jak chce się obrócić, co zresztą sprawia mu nie małą frajdę i śmiechu przy tym co nie miara. Wczoraj wieczorem z tatą moim nie mogliśmy się przestać śmiać z tego co On wydziwiał na łóżku kombinator mały. Śmiga już z brzuszka na plecki i odwrotnie. Śpi tylko na boczku bo inaczej już nie pasi. W ogóle to zadziwia i co dzień potrafi coś nowego.
A tymczasem kochane życzę miłego weekendu. Odpoczywajcie. Regenerujcie się i korzystajcie z WIOSNY :)

środa, 14 marca 2012

Próbno maturalnie

No więc jak wiecie tydzień temu pisałam próbną maturę z matmy... i jak zapewne wiecie od 30% się zdaje. Tak więc u mnie w klasie zdało trzy osoby na 26... masakra co? Ale mi się udało!! :) Dzisiaj jak to usłyszałam byłam w ciężkim szoku ;) Nie ważne że na potrzebnych 30, właśnie tyle miałam ani więcej ani mniej. Ważne jest że zdałam :) Już nie boję się aż tak strasznie tej oficjalnej. Mam nadzieję, że tamta też jakoś pójdzie. Byleby zaliczyć. To jest najważniejsze. Bo później i tak nikt (no prawie) nie pyta na ile zdałaś tylko czy zdałaś :)

Po za tym do wystawiania ocen coraz bliżej, trzeba się wziąć do roboty żeby w tym roku też mieć pasek bo mając go przez trzy lata głupio by było go teraz nie mieć... :)

Zaraz idę piec muffinki, bo Bombel husia się na huśtawce ;) Rośnie jak na drożdżach, co rusz próbuje czegoś nowego do jedzenia, co chwile słychać jakieś nowe dźwięki, nauczył się spać na boczku i teraz już inaczej nie chce i w ogóle to nie mogę uwierzyć że ma już za dwa dni 6miesięcy!! A dopiero co się urodził i ciągle pamiętam Go jako taką maleńką kruszynkę, leżącą na łóżku, która tylko spała i płakała i była taka słodziutka i bezbronna a dziś to coraz większy rozrabiaka ;)

środa, 7 marca 2012

I to by było na tyle.

Napisane. Z jakim wynikiem to się okaże. Mam nadzieję, że będzie pozytywnie, już nie ważne jaka ocena i ile procent ważne żeby było do przodu.
Jutro dzień wolny "ufundowany" przez szkołę, bo nie ma dwóch nauczycieli z którymi miałam mieć po dwie lekcje a jedyną lekcję jaką mieliśmy mieć mamy odrobić kiedy indziej bo nie ma sensu żeby prawie 80% klasy która dojeżdża przyjeżdżała na jedną lekcję :)
Dziś było piękne słońce, długi spacer i choć wróciłam cała ubłocona bo wybrałam sobie taką trasę, że eh to jednak szczęśliwa. Brakowało mi tego. I choć wiem, że między mną a Wu. jest całkiem inaczej niż kiedyś i już nigdy jak kiedyś nie będzie to z jednej strony coś mnie wkurza a z drugiej jestem szczęśliwa... W ogóle mam jakieś mieszane dziwne uczucia czasem...

niedziela, 4 marca 2012

Postanowienie

Wiecie co? Trafiłam w sieci na jednego bloga, kobietki która co dzień pisze choćby niewielką notkę, o czymś co się wydarzyło danego dnia i co warte jest zapamiętania... Bo przecież każdego dnia coś takiego się dzieje ;) Tym bardziej mając tak małego szkraba jak mam ja ;) Postanowiłam, że też każdego dnia od dzisiaj napiszę cokolwiek. Choćby jakąś pierdołę ;)

A hitem na dziś były bańki mydlane i wyciąganie do nich rączek oraz cmokanie do wszystkich i wszystkiego ;) Jego śmiech potrafi rozbroić każdego! Mnie w szczególności. Nawet gdy rano dostałam w oko "boksa" i miałam wrażenie że będę miała niezłą śliwę a On miał niezłą radochę z miny mamy :)


dopisek: 22:22

czy ktoś widział dzisiaj podobne "dziwy" na niebie?
Jadąc po Wu. do pracy zobaczyłam to jak wyszłam z domu i byłam w szoku.
Ale swoja drogą bardzo mi się to spodobało ;)

zdjęcie oczywiście mojego autorstwa ale bez ramki bo nic nie byłoby widac...

piątek, 24 lutego 2012

O wszystkim i o niczym..

Dni uciekają tak szybko... dopiero co zaczęłam chodzić w drugim semestrze a już uświadamiają nam w szkole, że zostało nam raptem jakieś 7tygodni do końca, później już tylko matury egzamin i koniec szkoły. Masakra, dni uciekają mi za szybko. Zdecydowanie za szybko.
Wracam ze szkoły, mały cieszy się jak szalony jak tylko mnie zobaczy ;) Całe popołudnia spędzam z nim a przynajmniej się staram, no bo czasem muszę się też pouczyć. Niestety. A właśnie teraz widzę, że z dnia na dzień On potrafi coraz więcej i strasznie mi szkoda, że nie mogę jednak całych dni poświęcać Bombelkowi... dlatego dziewczyny, które mogą sobie na to pozwolić-naprawdę cieszcie się z tego ;).
A przez ostatnie dni Bombel jest coraz bardziej ciekawski świata, wszystko by chciał dotknąć, zobaczyć, do wszystkiego wyciąga rączki. Nauczył się cmokać i robić "pac pac" rączką ;) to szkoła dziadka chyba :D Śmiechu z Niego czasem co nie miara (z Bombla, nie z dziadka oczywiście ;) ). Jedyne co mnie martwi to, to, że jakoś mało ostatnio śpi w dzień i w nocy też jakoś tak niespokojnie śpi... sama nie wiem co może być tego powodem?:( No i w dzień jest czasem tak rozbawiony, że całkiem zapomina o jedzeniu a że na siłę przecież się nie da no to czasem w dzień je niewiele.... martwi mnie to troszke, choć w sumie na wadze przybiera ok i nic się nie dzieje złego...
No i byliśmy na szczepieniu, mały tylko się skrzywił przy ukłuciu a później już nie płakał no i żadnych powikłań itp. tyle, że szczepionka płatna. Kolejna końcem kwietnia... Więc na razie spokój.
Mama zaś jutro jedzie do Niemiec. Z Małym zostaje mój tata. No i Wu.  to zależy od jego zmiany. No i w końcu dowiedziałam się, że chyba jednak chrzciny uda nam się zrobić w końcu w czerwcu. OBY. Bo już mnie to zaczyna złościć troszkę...
A póki co w planie na tydzień zrobienie bibliografi na prezentacje maturalną, pozaliczanie zaległych sprawdzianów i spędzenie jak najwięcej czasu z małym, poświęcając noce na naukę...?
W ostatnich dniach humor nie dopisywał, bo wyszło jak zwykle trochę problemów z kasą no i na dodatek zdychałam chora przez 3dni w domu....

ps. aaa Kochane i dziękuję za życzenia i za pamięć o moich urodzinach ;*
ps.2. dziś jak zawoziłam Wu. do pracy na nockę to po drodze widziałam.... BORSUCZKA :) Jakie to śliczne stworzonko! Nigdy wcześniej takiego nie widziałam i jestem nim zauroczona :)

a za oknem leje deszcz....

niedziela, 5 lutego 2012

Zastanawiam się nad...

... tym co dalej?
Sama już nie wiem. Wczoraj byli u nas Wu. tato i jego siostra (Wu siostra:) ) no i siedzieliśmy sobie z moim tatą i Wu i tak gadaliśmy, aż w końcu zaczął się temat moich studiów? No i sama w sumie nie wiedziałam co im odpowiedzieć...
A teraz mam głowę nabitą tym tematem i sama już nie wiem. Zawsze chciałam iść na studia. Zawsze było to moje jakieś tam marzenie i jeden z życiowych celi. A teraz sama nie wiem... zastanawiam się... wiem, że nadal chciałabym studiować, skończyć studia. Ale czy od razu po technikum? Na pewno były by to studia zaoczne. Na takich jest ok 20 zjazdów, to nie dużo... na pewno miałabym wtedy jak i z kim zostawić małego bo to średnio dwa weekendy w miesiącu. Jakoś dalibyśmy radę. Finansowo myślę, że też by jakoś dało radę bo na tej politechnice co ja chcę tam iść semestr kosztuje ok 1700zł. No i wczoraj coś teściu powiedział, że o to sie mam nie martwić bo oni nam pomogą... wydaje mi się, że to dlatego, że Wu nie ma skończonej szkoły i chcieliby pewnie żebym chociaż ja miała... zresztą sama nie wiem.
Kochane, a Wy co byście zrobiły na moim miejscu? Poszłybyście odrazu teraz po skończeniu technikum czy zostały np. jeszcze ten rok w domu z małym i zaczęły za rok?
Kurde no nie wiem...

wtorek, 24 stycznia 2012

czas się wygadać...

Bajka miała po części rację w komentarzu pod ostatnim postem... ale do rzeczy, bo chyba czas wyrzucić z siebie to wszystko.

Ostatni post pisałam dlatego, bo dowiedziałam się, że pracodawca mojego taty, zwija interes. Nie obchodzi go co z ludźmi. Po prostu koniec roboty i tyle. Dlatego napisałam, że czasami w jednej chwili wszystkie plany stają się nierealne. A jakie plany? A no takie, że mieliśmy w lutym wymienić sobie autko, bo to które mamy już trochę pada, że tak powiem i najwyższy czas je wymienić, bo jak to mówi mój tata: "gdy z auta robi się skarbonka to najwyższa pora je wymienić". No i na dodatek ja mam dojeżdżać nim do szkoły codziennie 30km w jedną stronę, więc dobrze by było, żeby mu się nic nie działo na drodze i żebym była pewna że bezpiecznie dojadę. No a teraz nie wiadomo co z nim, bo skoro tata nie ma pracy no to lipa. Musielibyśmy z Wu sami wziąć, na raty no a nie wiadomo czy nam dadzą. 
Druga sprawa jest taka, że skoro tato siedzi w domu, to mama stwierdziła, że musi jeszcze zostać w niemczech, bo w domu kasy razem nie wysiedzą. A ja od 6 lutego idę do szkoły... Więc z Małym będzie siedział tato, no bo innego wyjścia nie ma. A więc moja złość rośnie już nie tylko na pracodawcę taty ale i na mamę, która niedość, że wyjechała tydzień przed świętami, a do samego końca mówiła, że chce święta spędzić w domu z rodziną, to jeszcze miała wrócić wtedy gdy ja będę szła do szkoły, żeby Mały miał z kim być. A jak wróci to będzie wysłuchiwanie, że ona musi w niemczech siedzieć bo tata nie ma roboty, ale przepraszam bardzo jak tata ma znaleźć robotę skoro jej nie ma?! A mały to co ma sam ze sobą siedzieć, czy ja mam szkołę olać? Wiem, że Mały jest mój i Wu. i że to nasz problem. Ale obiecywała, że pomoże, że zostanie z małym.. ehh...
Trzecia to taka, że chcieliśmy robić remont w kuchni... no ale z powyższego tekstu same możecie sobie wywnioskować, że z nowej kuchni nici. Wogóle to wszystko mnie wnerwia. Do szkoły strasznie mi się nie chce wracać, bo wiem jak mnie wszyscy w klasie wkurzali jak jeszcze tam chodziłam normalnie przed ciążą.Wiem, że jak wrócę to pewnie będą dymy, bo każdy będzie miał jakieś wąty. Mam takie nerwy że mówię Wam... MASAKRA.

Wczoraj wieczorem próbowałam się "zresetować", jak to mówią niektórzy, była więc pyszna herbata i film z Wu. No i jeszcze dużo śmiechu z Małego, gdy Wu się z nim bawił :) Tylko On daje teraz uśmiech i szczęście!



"rączki malutkie a chwyciły za serce na całe życie" [by K&D&Z&Z]








DOPISEK. Czy któraś z Was wie jak z bloga na onecie przenieść WSZYSTKIE pisane tam posty tutaj? Da się tak? Proszę pomóżcie!

niedziela, 15 stycznia 2012

studniówka...

...potoczna nazwa balu, który odbywa się na około 100 dni przed rozpoczynającymi się w maju maturami.
...bal na który zawsze chciałam iść... 
...bal, ma którym zawsze mówiłam i planowałam, że będę z TĄ ukochaną osobą, ... że będę miała długą suknię na wielkim kole, ... że będzie jak z bajki...
Moja odbyła się wczoraj. Mnie na niej nie było. Choć zawsze było to moje marzenie... 
I nie było mnie tam nie tylko dlatego, że mamy Bombelka, choć po części też. Ale nie było mnie tam przede wszystkim dlatego, że moja klasa w technikum raczej nie nadaje się na takie imprezy. Po co było mi marnować pieniądze skoro i tak nie bawiłabym się dobrze? W mojej klasie i tak rozmawiam tylko z 2 może 3 osobami... reszta po prostu według mnie jest zwykłymi durniami (w klasie mam 23 chłopaków i 2dziewczyny + ja). Jednak jak oglądam zdjęcia i filmiki ze studniówek w różnych rejonach Polski to jest to ukłucie w serduchu.., które mówi "szkoda, że jednak mnie tam nie było". 
Na studniówce jednej w swoim życiu już byłam. Była to jedyna moja studniówka. Z moim byłym. Jakieś 5lat temu? Pamiętam, że bawiłam się świetnie. Był klimat, było tak uroczyście i wspaniale. Jak dla (wtedy) 14latki to było na prawdę MEGA wydarzenie. Teraz nie wiem czy byłabym taka szczęśliwa po swojej studniówce. 
I choć to jedyna taka impreza w  życiu, to może jednak dobrze, że mnie na niej nie było...?

sobota, 19 listopada 2011

Bajecznie?

Mały śpi. Wu w pracy. Ja z kubkiem gorącego kakao kładę się do łózka w celu oglądnięcia jakiejś bajki.! Tego mi brakowało. Bajek!
I co z tego, że jestem już "dużą dziewczynką"? Uwielbiam bajki.! I tyle.
Na dziś "Jak wytresować smoka?" - czyli to co notorycznie oglądałam będąc jeszcze w ciąży.
W planach na kolejne dwie nocki kiedy Wu będzie w pracy: "Żółwik Sammy" w HD i "Cars 2" również w HD.

Całe łóżko dla mnie... mmm :D nie pamiętam kiedy tak było - ciekawe jak się będzie spało samej :) Zapewne nie tak dobrze jak z Nim... :*

sobota, 12 listopada 2011

Czyżby w końcu zawitała Zima?

Za oknem mgła, wszystko zmrożone i pokryte białym szronem, temperatura też już nie rozpieszcza ciepełkiem i bez szalika, czegoś na uszy i ręce lepiej nie wychodzić z domu. Tak więc czy mogę powiedzieć, że przyszła moja ukochana ZIMA? :)  (przywitałam ją rękami bez rękawiczek i chyba mogę powiedzieć, że tak... ). Zawsze lubiłam zimę, w przeciwieństwie do wszystkich moich bliskich, koleżanek (które lubiły chodzić w spódniczkach króciutkich w przeciwieństwie do mnie, która woli grube swetry i dżinsy) i kolegów (którzy lubili takie "koleżanki"), którzy woleli LATO. Teraz jednak nie wiem czy tak do końca będę za Panią Zimą, bo z Malutkim na spacerki już tak nie połazimy, a po za tym Malutki zabrał mamie ostatnie gramy ciepła jak się urodził i teraz mama to już całkiem będzie po opatulana chodziła jak bałwanek, a raczej będzie się chyba toczyła :) heh

Na łóżku leży Mały Bombelek, jest taki cieplutki, pachnący i spokojny. Zaczyna sobie normować swoje pory na różne rzeczy chyba. Bo zauważyłam, że jak wstajemy rano tak ok. 6:00 - 6:30, to później jest czas na rozrabianie, gadulenie itp, i ok. 8:00 - 8:30 Maleństwo je i pada (czyt. zasypia na brzuszku:) ). Z resztą dnia bywa jeszcze różnie, ale ranek zawsze wygląda tak samo. Nocki już spokojniejsze, ale jeszcze budzi się czasem 3-4 razy i domaga maminego cyca, więc śpi razem z nami, bo ja już nie mam siły tego Ciężarka nosić w nocy jak jestem taka padnięta i śpiąca, no i wtedy dostaje od razu i śpimy dalej.

Teraz korzystam z tego, że On śpi a Wu jest w pracy. I tu (!) muszę powiedzieć, że Wu dostał nową pracę. Zrezygnował ze stażu i od 9.11 pracuje już w nowym miejscu. Jestem strasznie szczęśliwa z tego powodu, nawet pomijając to, że robi na 3 zmiany (ma 3dni rano, dzień wolnego, 3dni popołudniu, dzień wolnego, 3nocki i dzień wolnego) no i będzie też niestety robił w święta i soboty, niedziele.No ale coś za coś. Mam nadzieję, że tam uda mu się popracować dłużej i że wszystko będzie OK. Póki co ma umowę zlecenie do ostatniego grudnia, później mają mu przedłużyć na stałe. OBY! Trzymajcie wtedy kciuki.! :)

Co do nauki to nie będę się zbytnio rozpisywać bo jeszcze dużo przede mną, pochwalę się jak będę widziała jakieś efekty. No ale na to muszę poczekać chyba aż do grudnia, jak pójdę do szkoły. Boję się strasznie.!

Po za tym chciałam Was wszystkie prosić aby każda z Was, która mnie odwiedza zostawiła mi swój adres bloga w specjalnej zakładce obok >Wasze adresy< . Z góry pięknie Wam dziękuję.!
Ściskam Was mocno i cieplutko w ten jeden z pierwszych Zimowych dni.! :*

poniedziałek, 17 października 2011

Czas leci jak oszalały...

Bombelek śpi. Wczoraj skończył równo miesiąc. Jest przecudny i najukochańszy pod słońcem.!

Ja wróciłam właśnie z małych zakupów. Jestem już ubrana na zimę, kupione buciki i płaszczyk no i czarne grube rajstopki. Brakuje jeszcze tylko jakiegoś przedłużonego sweterka lub sukieneczki, ale i na to przyjdzie pora.

Za oknem słońce przebija się przez zimną południową mroźną pogodę.

Wesele i poprawiny, powiedzmy, że udane.

Popijam gorącą herbatkę z miodem i cytrynką.

Jestem szczęśliwą mamuśką.

poniedziałek, 10 października 2011

Uczę się....

...robić wszystko, dosłownie wszystko z Małym na rękach. I nie mamy żadnej chusty ani nosidełka. Mamy rączki i siebie nawzajem :). Idzie nam nawet nieźle. Póki co jemy prawie zawsze razem, uczymy się (do szkoły) razem, gazety czytamy razem i razem oglądamy tv i czasem nawet razem piszemy na blogu :). Przeważnie robimy to dlatego, że Przylepka bardzo lubi siedzieć u mamy na rękach. A że mama lubi przytulać Przylepkę to się tak nosimy.

Za tydzień (właściwie to już w tą sobotę) idziemy z Wu na wesele. Tylko na chwilkę co prawda, bo jakieś 3-4 godzinki, ale idziemy, - sami. Bombelek zostaje w domu z dziadkami, bądź z samym dziadkiem, to się jeszcze okaże. Zobaczymy jak się spiszą :)

Po za tym czas leci nieubłaganie. W piątek Bombel będzie miał już równo 4 tygodnie, a pamiętam jak nie mogłam się doczekać jak się urodzi ;)
Ja porobiłam troszkę notatek, ale matmy wciąż nie ogarniam i nie wiem jak poradzę sobie na maturze, skoro nie radzę sobie już teraz z pierwszymi działami na sprawdzian... Porażka.

Ps. aaa no i zapomniałabym, zastanawiamy się z Wu. czy szczepić małego dodatkowymi (niestety płatnymi i to nie mało) szczepionkami na rota-wirusy i pneumokoki... decyzja nie jest łatwa, z racji tego, że musimy dobrze przemyśleć wszystkie za i przeciw tym szczepionkom a mamy już nie wiele czasu na decyzję...
A Wy mamy i nie mamy - szczepiłyście, będziecie szczepić?

czwartek, 6 października 2011

Przyjaciółka potrzebna od zaraz...

Chciałabym mieć w swojej miejscowości albo bardzo blisko kogoś kto przyjdzie, pogada, wyjdzie z nami na spacer, na soczek, komu mogłabym powiedzieć wszystko a ta osoba by się nie wymądrzała tylko zwyczajnie wysłuchała i gdy trzeba pocieszyła czy dodała wiary w siebie... Chciałabym móc komuś na prawdę zaufać i móc powierzyć wszystkie sekrety... Chciałabym mieć PRAWDZIWĄ przyjaciółkę...

Nie takie "przyjaciółki" jakimi okazały się niektóre dziewczyny...

Potrzebuję szczerości, zaufania... bratniej duszy.

ps. wkurza mnie wszystko ostatnio i nie mam siły już do niektórych rzeczy...
i nie chodzi tutaj o Kacperka ani o Wu.
chodzi o całą resztę...