pt. "zmieniam adres" :) od teraz będę tu : KLIK
Wybaczcie zamieszanie..., proszę o zmianę w linkach. Z góry pięknie dziękuję ;*
Zmienia się co prawda tylko adres no i mój mail, ale to w sumie najważniejsze...
niedziela, 29 kwietnia 2012
sobota, 28 kwietnia 2012
MATURA!!!
...do tej pory żyłam sobie w błogiej nieświadomości, a ten dzień zbliża się z minuty na minutę. Bo tak na prawdę to zacznie się już w PRZYSZŁY PIĄTEK!!! Czyli zostało mi raptem 5 dni! 5! A ja się boję bo nic nie wiem. Najwyższy czas wziąć się ostro za powtórki. Właśnie dorwałam jakiś skrócony spis wszystkiego co się da. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Boję się strasznie!! Trzymajcie kciuki za mnie i życzcie mi powodzenia, bo jak na razie to ja sama w siebie nie wierzę...
piątek, 27 kwietnia 2012
to już jest koniec...
...nie ma już nic. jesteśmy wolni, możemy iść. To tak powinni nam dzisiaj powiedzieć, a z pewnością MY możemy sobie tak powiedzieć. MY w sensie tegoroczni maturzyści :) tak, tak. Coraz większy strach mnie dopada, związany z maturą. A dziś zdałam sobie sprawę, że jakoś tak dziwnie, że teraz już wcale nie MUSZĘ się uczyć. Teraz mogę zrobić już co mi się tylko podoba :) Świadectwo odebrane.! Najdłuższe wakacje w życiu uważam OFICJALNIE za otwarte ;)
A korzystając z pięknego słońca wczoraj byliśmy na działeczce... wszystko tak pięknie kwitnie i się zieleni... pomalowaliśmy też altankę, jednak nie zrobiłam zdjęcia bo zwyczajnie jak już skończyliśmy to zapomniałam ;) zrobię przy następnej okazji, żeby się pochwalić ;) Teraz ta altanka wygląda całkiem inaczej, ładniej, jest w biało-czerwonych barwach - tak jakoś samo wyszło, nie żeby celowo ale takie farby nam po prostu zostały i teraz mamy najbardziej oryginalną altankę na wszystkich działkach bo wszyscy mają jakieś takie "działkowe" czyli albo białe albo zielone albo brązowe i nic innego :)
A na koniec pokażę Wam zajęcie naszego Bombelka dzisiaj: otóż gdy mama akurat składała pranie, które w taką pogodę schnie w mig, On usadowił się w misce (nie żeby sam, trochę mu pomogłam;) ) i zajął się przeglądaniem starego kalendarza/notatnika mamy :) Zabawki były jak widać nie potrzebne, po oglądnięciu każdej jak widać lądowały "za burtą" :)
A korzystając z pięknego słońca wczoraj byliśmy na działeczce... wszystko tak pięknie kwitnie i się zieleni... pomalowaliśmy też altankę, jednak nie zrobiłam zdjęcia bo zwyczajnie jak już skończyliśmy to zapomniałam ;) zrobię przy następnej okazji, żeby się pochwalić ;) Teraz ta altanka wygląda całkiem inaczej, ładniej, jest w biało-czerwonych barwach - tak jakoś samo wyszło, nie żeby celowo ale takie farby nam po prostu zostały i teraz mamy najbardziej oryginalną altankę na wszystkich działkach bo wszyscy mają jakieś takie "działkowe" czyli albo białe albo zielone albo brązowe i nic innego :)
A na koniec pokażę Wam zajęcie naszego Bombelka dzisiaj: otóż gdy mama akurat składała pranie, które w taką pogodę schnie w mig, On usadowił się w misce (nie żeby sam, trochę mu pomogłam;) ) i zajął się przeglądaniem starego kalendarza/notatnika mamy :) Zabawki były jak widać nie potrzebne, po oglądnięciu każdej jak widać lądowały "za burtą" :)
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek,
szkoła,
takie tam
czwartek, 26 kwietnia 2012
Testy cz.1 ukończone.
Znów siedzę sobie w kuchni, popijając kawę, korzystając z tego, że Bombel chwilowo śpi. Pomalowałam sobie paznokcie, czekam aż włoski nabiorą takiego koloru jaki chcę (jestem w trakcie farbowania włosów) i postanowiłam w końcu napisać jakąś recenzję na temat MAM.
-wygląd: dokładnie taki jak na prezentowanych na stronie producenta zdjęciach. Piękne kolory, atrakcyjny zarówno dla dorosłego jak i niemowlęcego oczka. Delikatne wykończenie. Jak najbardziej na "plus" :)
-wygląd: zarówno smoczek jak i klips do niego jest jak najbardziej PIĘKNIE wykonany, atrakcyjny dla oka. Piękne kolory, rysunek na smoczku jest przynajmniej dla mnie prześliczny. Bo Bombelkowi to chyba bez różnicy jeszcze jak narazie, co ma na smoczku, choć nie powiem kolory mu się bardzo podobają, bo często ogląda smoczka z każdej strony, podobnie jak klips, którego wstążka jest jak narazie największą atrakcją.
Tak więc jakiś czas temu pisałam Wam, że dostaliśmy paczuszkę a w niej różne przydatne, ciekawe rzeczy. Jak narazie przetestowaliśmy kilka i testujemy je nadal ale myślę, że można już co nieco o nich napisać:
1.MAM Cooler:
-wygląd: dokładnie taki jak na prezentowanych na stronie producenta zdjęciach. Piękne kolory, atrakcyjny zarówno dla dorosłego jak i niemowlęcego oczka. Delikatne wykończenie. Jak najbardziej na "plus" :) -funkcjonalność/zastosowanie: w sam raz dla maleńkiej rączki (i buźki), która wszystko by chciała dotknąć (i zjeść) :). Bombel gdy tylko się do niego dorwał, MAM Cooler był pooglądany, podotykany, pogryziony w każdy możliwy sposób. Co prawda ząbków to my jeszcze nie mamy, ale za to dziąsełka Bombel i tak ma nieźle już nim "wyszorowane" bo gdy tylko ma go w zasięgu ręki to jest on przez niego dokładnie "badany". No i myślę, że gdy ząbki zaczną już nam się pokazywać, to będzie miał jeszcze częstsze zastosowanie, z racji tego, że ma świetną część z wodą- chłodzącą, oraz część z "łapkami" do trzymania, która "masuje". Tak więc też jak najbardziej na "plus". :)
Czyli MAM Cooler - POLECAM! Jesteśmy razem z Bombelkiem na TAK. Kolorowy. Praktyczny. W sam raz dla niemowlaka.
2. MAM Night (smoczek) & MAM Clip Love & Affection
-wygląd: zarówno smoczek jak i klips do niego jest jak najbardziej PIĘKNIE wykonany, atrakcyjny dla oka. Piękne kolory, rysunek na smoczku jest przynajmniej dla mnie prześliczny. Bo Bombelkowi to chyba bez różnicy jeszcze jak narazie, co ma na smoczku, choć nie powiem kolory mu się bardzo podobają, bo często ogląda smoczka z każdej strony, podobnie jak klips, którego wstążka jest jak narazie największą atrakcją. -funkcjonalność/zastosowanie: No i tu mieliśmy/mamy mały problem. A to taki, że Bombel co by nie było nie przepada za smoczkami, które mają ortodontyczny kształt. Owszem pobawi się, "pociuma" ale tylko przez chwileczkę, po czym odkłada go na bok. Próbowałam zarówno w dzień jak i w nocy, do spania jak i do uspokajania jednak nie ma on zastosowania na dłużej niż 3 minuty, chyba że do zabawy. No przy tym to Bombel jest happy bo może go z każdej strony pooglądać, zważywszy na kolory bardzo mu się podoba i lubi na nim "szczelać" co wygląda przekomicznie ;) Mnie się bardzo spodobał jednak Bombelkowi, jak już mówiłam służy tylko do zabawy. Dlatego takie "pół plusa" :)

Co do klipsa to zarówno mnie jak i Bombelkowi się spodobał. Spodobał się również Wu. a to z racji napisu "I Love Daddy" :) Wybrany był specjalnie taki, dlatego wcale się nie zdziwiłam że mu się to spodobało. Bombel jest zadowolony szczególnie na spacerach gdy smoczek ma przypięty klipsem do bluzki/koszulki, no i ja też nie zaprzeczę że ma to jak najbardziej SKUTECZNE zastosowanie.! Wcześniej smoczek potrafił przy jednym ruchu wylądować za wózkiem, co nie powiem przyprawiało o zawrót głowy, bo jak tu dać dziecku smoczek który spadł na ziemię bez wyparzenia go? Teraz smoczek ląduje co najwyżej koło rączki, nóżki a z wózka nie ma prawa wypaść. Chwała im za to! Smoczek do klipsu musieliśmy dać jednak inny niż dostaliśmy, i taki standardowy było początkowo trudno tam wsadzić, jednak czego nie zrobi matka dla swojego ukochanego niemowlaka :) Czyli ogólnie jak najbardziej na "PLUS"
Podsumowując: jesteśmy zadowoleni. Pozostała jeszcze Butelka, ale co do tego to prosimy o cierpliwość i danie nam odrobiny czasu. Z pewnością o tym też będzie. No i przedewszystkim: POLECAMY WSZYSTKIM FIRMĘ MAM.! Jest bardzo przyjazna zarówno mamie jak i dziecku, ich produkty są godne polecenia! Jeśli ktoś jest zainteresowany to : MAMbaby zapraszam
środa, 25 kwietnia 2012
ON STOI!!!
Siedząc wieczorem na podłodze razem z małym, w pewnym momencie doznałam nie małego szoku i łza w oku się zakręciła. Siedząc (Bombel oczywiście) na swojej zabaweczce : (na tym zielonym bo to robi jako ławeczka, a ta tablica obrócona była w jego stronę/ musiałam wkleić zdjęcie bo nie wiedziałam jak Wam to "pokazać":) ) bawił się, bawił aż w pewnym momencie kiedy matka akurat zapatrzyła się na serial, On chwycił się mocno górnej krawędzi tej tablicy iiii WSTAŁ :) Sam! Chwilę postał, po chwiał się na nóżkach i nawet gdy mój tata stanął w drzwiach to oderwał jedną rączkę i chciał tak jakby pomachać ;) a później sobie usiadł i za chwile powtórka. Tak się spodobało mu, a my z Wu. nie mogliśmy z podziwu wyjść. Bo tu jak leży to siąść nie potrafi jeszcze sam, a tu takie popisy nam funduje :)No a my z wrażenia od razu wzięliśmy się za obniżanie łóżeczka, bo stwierdziliśmy, że nam się nic nie stanie jak się trochę pozginamy a jednak wolimy mieć pewność, że JAKIMŚ CUDEM jednak On nie wstanie i nie przyprawi nas o zawał serca. Bo w łóżeczku już też nauczył się na razie klękać przy szczebelkach więc pewnie to kwestia kilku/nastu dni ;)
Aa no i powiem Wam, że jak najbardziej polecam Oilatum oraz Diprobase jeśli ktoś ma problemy ze suchą skórą i nie chodzi tu tylko o niemowlaków. W połączeniu dają świetne efekty, skóra jest głaciutka i szorstkie krostki u małego zniknęły a i ja skorzystałam przy okazji bo tylko dzięki temu że Go kąpałam i smarowałam tą maścią to mam głaciutkie ręce jak nigdy a zawsze miałam z tym problem. No to teraz już go nie będę mieć ;)
ps.obok najnowsze zdjęcie naszego grubaska :)
wtorek, 24 kwietnia 2012
Kolejny dzień...
Właśnie siedzę sobie w kuchni, zajadam mufinki, które przedchwilą upiekłam,obok stoją piękne czerwone tulipany z ogródka koło domu, mały chwilowo śpi, Wu. śpi bo idzie za niedługo na nocke, a ja mam W KOŃCU czas dla siebie. Czasami nie mam już siły i nerwów, czasem trzasnęłabym drzwiami i poszła gdzieś w cholerę, ale takie chwile jak ta podładowują moje baterie, czasem potrzebuję kilku minut sama ze sobą by znów odzyskać siłę na ciąg dalszy dnia.
Byliśmy dzisiaj z małym na szczepieniu. Przy samym zastrzyku nie płakał tyle co przy ubieraniu :) Bo on to ostatnio najchętniej by leżał cały czas na golasa i czasem mi nawet nie da zmienić pieluszki czort jeden bo sie bawi i krzyczy itd :D Pani nas zważyła (znaczy się Bombla:) ), waga pokazała 9,900 kg :) No i dowiedziałam się co na suche plamki na rączkach, które Bombel ma od kilku dni. Doktorka przepisała jakąś maść natłuszczającą i Oilatum do kąpieli, zobaczymy dzisiaj i jutro czy to coś daje i czy są efekty.
Byliśmy dzisiaj z małym na szczepieniu. Przy samym zastrzyku nie płakał tyle co przy ubieraniu :) Bo on to ostatnio najchętniej by leżał cały czas na golasa i czasem mi nawet nie da zmienić pieluszki czort jeden bo sie bawi i krzyczy itd :D Pani nas zważyła (znaczy się Bombla:) ), waga pokazała 9,900 kg :) No i dowiedziałam się co na suche plamki na rączkach, które Bombel ma od kilku dni. Doktorka przepisała jakąś maść natłuszczającą i Oilatum do kąpieli, zobaczymy dzisiaj i jutro czy to coś daje i czy są efekty.
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
No to muszę się wygadać....
ostatnio chodzę jakaś nabuzowana... wszystko mnie wkurza. wszystko się zawsze psuje w najmniej odpowiednim momencie. Nie dość, że wydatków w tym miesiącu w cholerę to jeszcze jakby tego było mało popsuł nam się piecyk gazowy, a gość jedyny w mojej miejscowości który takie naprawia wyjechał na jakieś szkolenie i takim sposobem od piątku wieczorem do jutra nie wiadomo do której godziny zostaliśmy bez ciepłej wody i bez ogrzewania. Z ogrzewaniem pal licho bo już w miarę ciepło i w domu i tak jest ciągle ok.22 stopni, gorzej z wodą, bo czy się ktoś chce umyć, czy kąpać Bombla no to tragedia bo wodę trzeba grzać w wielkim garze.... i pomyśleć, że ludzie tak kiedyś żyli na co dzień a dziś takie kilka dni to potrafi człowieka wkurzyć... No ale mam nadzieję, że gość jutro przyjdzie i zrobi i będzie można normalnie funkcjonować. Szkoda tylko, że ta część która najprawopodobniej siadła kosztuje ok.500zł + koszt montażu itd... MASAKRA. Aż się boję pomyśleć, co to będzie jutro...
Tak bardzo chciałabym, żebyśmy w końcu wyszli na prostą ale wiecznie musi się COŚ znaleźć, stać itp. Jak to mówią, trochę brzydko "jak nie urok, to sr...ka" eh.
A teraz trochę pozytywnie, dostałam od Wu. laptopa. na raty. Z racji tego, że od października wybieram się na studia (tak, to już raczej pewne o ile wszystko z kasą będzie ok...) no i teraz była okazja. Na razie nic jeszcze za niego nie płaciliśmy, więc nie narzekam, ale pewnie zacznę od przyszłego miesiąca :) No ale w każdym bądź razie spełnił jedno z wielu moich marzeń. Czasem jest kochany, ale przez ostatnich kilka dni miałam też co najmniej kilka razy ochotę go udusić....
Nie wiem czy Wam pisałam... Mały nauczył się schodzić tyłem z wersalki! Wygląda przy tym przesłodko i przekomicznie, jak to mówi Wu. "jak mała dżdżowniczka" :) I teraz przy każdej możliwej okazji jak tylko zostawi się go na moment na wersalce, która u nas w pokoju siłą rzeczy jest cały czas rozłożona, to on niezależnie czy leży na pleckach (robi fik i już na brzuszku), czy na brzuszku robi kilka sprytnych ruchów i już jest na brzegu i z nóżkami i pupą zwisającą z łóżka czeka aż ktoś go złapie i schodzi sobie na podłogę zadowolony z siebie :) No i zaczął się podnosić na szczebelkach od łóżeczka jak siedzi do wstawania, jedyne co mnie tylko zastanawia to to, że z leżenia jeszcze sam nie siada, ale z siedzenia jak się go już posadzi to do wstawania chętny, a najlepiej to cały czas go trzymać żeby stał bo nóżki mocno prostuje i nie chce siedzieć czasem nawet :) Cwaniak mały. No i jeszcze nauczył się spać na brzuszku, a właściwie to nie nauczył tylko przypomniał sobie jak to się robi no i teraz w nocy jak się położy na brzuszku to później płacze bo nie umie się s powrotem obrócić (chociaż w dzień kula się w te i s powrotem) no i muszę wstawać, żeby go obrócić ;)
Zaskakuje coraz to czymś nowym. A jutro musimy iść na szczepienie... WZW B. i szczerze powiem, że jakoś sobie tego nie wyobrażam bo on ostatnio przy przebieraniu w domu pieluchy protestuje i mam nie lada problem czasem żeby go ubrać a co dopiero tam po szczepieniu będzie... aż się boję pomyśleć.!! Dobrze że następne dopiero gdzieś październik/listopad. Chociaż trochę spokoju będzie.
Uuuu ale się rozpisałam kochane... Szok. No ale musiałam się wygadać.
Aaa no i chciałyście żebym podała przepis, tyle, że ja to robiłam tak o z głowy. Ciasto francuskie było kupione w biedronce ;) pokroiłam w kwadraty, dałam do środka jagody (ale za pewne wszystko inne co by do głowy nie wpadło też będzie się nieźle spisywać), rogi zebrałam do środka i pozlepiałam brzegi i wsadziłam do piekarnika na ok.15min w temp. 180stopni. A jak już wyciągnęłam to odczekałam chwilę, żeby przestygło, dałam śmietanę, posypałam cukrem i było mniam.! Zniknęło w mig! ;)
Tak bardzo chciałabym, żebyśmy w końcu wyszli na prostą ale wiecznie musi się COŚ znaleźć, stać itp. Jak to mówią, trochę brzydko "jak nie urok, to sr...ka" eh.
A teraz trochę pozytywnie, dostałam od Wu. laptopa. na raty. Z racji tego, że od października wybieram się na studia (tak, to już raczej pewne o ile wszystko z kasą będzie ok...) no i teraz była okazja. Na razie nic jeszcze za niego nie płaciliśmy, więc nie narzekam, ale pewnie zacznę od przyszłego miesiąca :) No ale w każdym bądź razie spełnił jedno z wielu moich marzeń. Czasem jest kochany, ale przez ostatnich kilka dni miałam też co najmniej kilka razy ochotę go udusić....
Nie wiem czy Wam pisałam... Mały nauczył się schodzić tyłem z wersalki! Wygląda przy tym przesłodko i przekomicznie, jak to mówi Wu. "jak mała dżdżowniczka" :) I teraz przy każdej możliwej okazji jak tylko zostawi się go na moment na wersalce, która u nas w pokoju siłą rzeczy jest cały czas rozłożona, to on niezależnie czy leży na pleckach (robi fik i już na brzuszku), czy na brzuszku robi kilka sprytnych ruchów i już jest na brzegu i z nóżkami i pupą zwisającą z łóżka czeka aż ktoś go złapie i schodzi sobie na podłogę zadowolony z siebie :) No i zaczął się podnosić na szczebelkach od łóżeczka jak siedzi do wstawania, jedyne co mnie tylko zastanawia to to, że z leżenia jeszcze sam nie siada, ale z siedzenia jak się go już posadzi to do wstawania chętny, a najlepiej to cały czas go trzymać żeby stał bo nóżki mocno prostuje i nie chce siedzieć czasem nawet :) Cwaniak mały. No i jeszcze nauczył się spać na brzuszku, a właściwie to nie nauczył tylko przypomniał sobie jak to się robi no i teraz w nocy jak się położy na brzuszku to później płacze bo nie umie się s powrotem obrócić (chociaż w dzień kula się w te i s powrotem) no i muszę wstawać, żeby go obrócić ;)
Zaskakuje coraz to czymś nowym. A jutro musimy iść na szczepienie... WZW B. i szczerze powiem, że jakoś sobie tego nie wyobrażam bo on ostatnio przy przebieraniu w domu pieluchy protestuje i mam nie lada problem czasem żeby go ubrać a co dopiero tam po szczepieniu będzie... aż się boję pomyśleć.!! Dobrze że następne dopiero gdzieś październik/listopad. Chociaż trochę spokoju będzie.
Uuuu ale się rozpisałam kochane... Szok. No ale musiałam się wygadać.
Aaa no i chciałyście żebym podała przepis, tyle, że ja to robiłam tak o z głowy. Ciasto francuskie było kupione w biedronce ;) pokroiłam w kwadraty, dałam do środka jagody (ale za pewne wszystko inne co by do głowy nie wpadło też będzie się nieźle spisywać), rogi zebrałam do środka i pozlepiałam brzegi i wsadziłam do piekarnika na ok.15min w temp. 180stopni. A jak już wyciągnęłam to odczekałam chwilę, żeby przestygło, dałam śmietanę, posypałam cukrem i było mniam.! Zniknęło w mig! ;)
czwartek, 19 kwietnia 2012
WAKACJE
Wszem i wobec ogłaszam, że mam już wolne.! I w nosie mam to, że w tym roku nie będę miała paska czerwonego! I że tak naprawdę braknie mi do niego tylko 0,05 bo nauczyciele są tak wspaniałomyślni, że nawet jak przez 3 lata ktoś miał 5 to nie widzą kompletnie nic złego, żeby w czwartej klasie komuś wystawić 3. A tak to pierniczą głupoty, że rozumieją, że ktoś ma inną sytuację itd. Aa szkoda gadać. Dlatego MAM WAKACJE!
Jeszcze tylko zakończenie w przyszły piątek. Matury. Egzamin Zawodowy. I róbta co chceta ;)
Co jakiś czas przychodzą jakieś kartki i takim sposobem mam już z Francji, z Japonii, dwie ze Stanów i dzięki moim rodzicom którzy byli w Anglii mam dwie właśnie stamtąd ;). Sama wysłałam 9 z czego doszło na razie 4. Czekam na kolejne, (na tą od Lesli między innymi ;*)
Właśnie pieką się bułeczki z ciasta francuskiego z jagodami. Niestety ciasto gotowe, ale mam zamiar zrobić sama w najbliższym czasie i może przymierzę się do ciasta drożdżowego, które zawsze piekła moja babcia i którego bardzo mi brakuje ;)
Zmykam bo Bombel się obudził ;)
Jeszcze tylko zakończenie w przyszły piątek. Matury. Egzamin Zawodowy. I róbta co chceta ;)
Co jakiś czas przychodzą jakieś kartki i takim sposobem mam już z Francji, z Japonii, dwie ze Stanów i dzięki moim rodzicom którzy byli w Anglii mam dwie właśnie stamtąd ;). Sama wysłałam 9 z czego doszło na razie 4. Czekam na kolejne, (na tą od Lesli między innymi ;*)
Właśnie pieką się bułeczki z ciasta francuskiego z jagodami. Niestety ciasto gotowe, ale mam zamiar zrobić sama w najbliższym czasie i może przymierzę się do ciasta drożdżowego, które zawsze piekła moja babcia i którego bardzo mi brakuje ;)
Zmykam bo Bombel się obudził ;)
Apropo...:
Kacperek,
kulinarnie,
szkoła,
takie tam
wtorek, 17 kwietnia 2012
Jutro do szkoły... ostatni raz. No później jeszcze tylko na zakończenie i na matury a tak to już mi się nie chce więcej jeździć, bo i po co? Żeby się wkurzać na nauczycieli? Żeby tracić czas na siedzenie tam bezczynnie? Żeby tracić czas który mogłabym spędzić z Bomblem? O nie! Dlatego jadę tylko dowiedzieć się jakie mi wystawili albo mają zamiar wystawić oceny i mam to wszystko gdzieś.
Mały już śpi, Wu. też. A ja mam chwile dla siebie, w końcu. Pomalowane paznokcie, wysmarowana kremem. Mogę odpocząć i poczytać.
aaa mały dzisiaj na wszystko kiwał główką tak jakby mówił "tak, tak, tak" :) i wszystko o co się nie pytaliśmy to był na TAK :) heh wyglądał przesłodko! Kochany urwis!
ps. coś mi nie wychodzi to pisanie codzień :( kurcze a tak chciałam...
ps2. wybaczcie, że nie komentuję u Was, chociaż CZYTAM! i zaglądam czasem kilka razy dziennie, ale do komentowania jakoś się zebrać nie mogę... wybaczcie!
Mały już śpi, Wu. też. A ja mam chwile dla siebie, w końcu. Pomalowane paznokcie, wysmarowana kremem. Mogę odpocząć i poczytać.
aaa mały dzisiaj na wszystko kiwał główką tak jakby mówił "tak, tak, tak" :) i wszystko o co się nie pytaliśmy to był na TAK :) heh wyglądał przesłodko! Kochany urwis!
ps. coś mi nie wychodzi to pisanie codzień :( kurcze a tak chciałam...
ps2. wybaczcie, że nie komentuję u Was, chociaż CZYTAM! i zaglądam czasem kilka razy dziennie, ale do komentowania jakoś się zebrać nie mogę... wybaczcie!
niedziela, 15 kwietnia 2012
Mały od wczoraj powtarza tylko "tatatadatadatata" :) Wu. jak go dzisiaj usłyszał to uśmiech od ucha do ucha i tak było za każdym razem jak tylko mały to mówił. Wcale mu się nie dziwię.
U mnie czystek ciąg dalszy. Dziś w papierach i zbędnych rzeczach szkolnych. Najwyższa pora to powyrzucać i zostawić tylko to co może się kiedyś przydać. Ostatnio oglądałam "Perfekcyjną Panią Domu" i ona stosowała zasadę 3xP -> Piękne, Przydatne, Pamiątkowe. No i odkąd zaczęłam sprzątać to ją stosuję i powiem Wam, że na prawdę zostawiam tylko to co piękne, przydatne lub pamiątkowe a nie tak jak kiedyś, że "a może jeszcze się przyda..., założy..., przeczyta" itp ;) I dużo, dużo rzeczy ląduje w koszu a wcześniej zawsze to odkładałam :) Tak więc może jeszcze znajdę jakieś miejsce w pokoju, którego i tak już dużo znalazłam przy tych porządkach ;)
Mały śpi więc ja idę wypić kawkę i zjeść ciasteczko a później sprzątanie c.d. dopóki Bombel nie wstanie ;)
U mnie czystek ciąg dalszy. Dziś w papierach i zbędnych rzeczach szkolnych. Najwyższa pora to powyrzucać i zostawić tylko to co może się kiedyś przydać. Ostatnio oglądałam "Perfekcyjną Panią Domu" i ona stosowała zasadę 3xP -> Piękne, Przydatne, Pamiątkowe. No i odkąd zaczęłam sprzątać to ją stosuję i powiem Wam, że na prawdę zostawiam tylko to co piękne, przydatne lub pamiątkowe a nie tak jak kiedyś, że "a może jeszcze się przyda..., założy..., przeczyta" itp ;) I dużo, dużo rzeczy ląduje w koszu a wcześniej zawsze to odkładałam :) Tak więc może jeszcze znajdę jakieś miejsce w pokoju, którego i tak już dużo znalazłam przy tych porządkach ;)
Mały śpi więc ja idę wypić kawkę i zjeść ciasteczko a później sprzątanie c.d. dopóki Bombel nie wstanie ;)
sobota, 14 kwietnia 2012
Wielkie sprzatanie...
...we wtorek zbierają u nas w mieście odzież itd. postanowiłam więc zrobić w końcu porządki w szafkach i pudłach. Pozbyłam się takim sposobem kilkunastu niepotrzebnych mi rzeczy a zyskałam więcej miejsca w pokoju, od razu było więc małe przemeblowanie i teraz jakoś mi lepiej. Worki przygotowane do wystawienia czekają w pokoju obok ;)
Autko już prawie zrobione, trzeba tylko wyregulować parę rzeczy jeszcze i pomalować. Ale z tym już można poczekać. Ciekawe tylko co powiedzą rodzice jak zobaczą takie autko.... Jadę po nich w poniedziałek wieczorem. A Bombel zostaje z tatą, pierwszy raz tak na wieczór. Ciekawa jestem jak sobie poradzi, bo Bombel wieczorem ma swoje humorki. Mam nadzieję, że będzie wszystko ok i dadzą sobie radę.
.... jedyny minus w tym całym sprzątaniu, to że bardzo sobie ręce wysuszyłam i teraz jak posmarowałam kremem to strasznie pieką... (nie żeby przy zbieraniu ciuchów sobie wysuszyłam ręce, tylko wcześniej też dużo w wodzie robiłam i z różnymi środkami czyszczącymi jak Bombel akurat chwilę spał) ...
A co do Bombla jeszcze, to dzisiaj mnie po prostu tak zaskoczył, że mówię Wam... po pierwsze zaczął trenować "tadatatatada" :) brzmi przesłodko!! i to w sumie za moją sprawką, i nie gniewam się że nie jest to "mamamamama" bo i na to przyjdzie pora ;)
...a po drugie to wcinał dzisiaj jak szalony, rano cyca później kasza później za chwile znowu cyc... to samo na wieczór przed snem... wyduldał całą butlę kaszki a za 10minut wołał jeszcze cyca i po godzinie znów się obudził i domagał cyca... gdzie On to wszystko pomieścił? powie mi ktoś? :)
Autko już prawie zrobione, trzeba tylko wyregulować parę rzeczy jeszcze i pomalować. Ale z tym już można poczekać. Ciekawe tylko co powiedzą rodzice jak zobaczą takie autko.... Jadę po nich w poniedziałek wieczorem. A Bombel zostaje z tatą, pierwszy raz tak na wieczór. Ciekawa jestem jak sobie poradzi, bo Bombel wieczorem ma swoje humorki. Mam nadzieję, że będzie wszystko ok i dadzą sobie radę.
.... jedyny minus w tym całym sprzątaniu, to że bardzo sobie ręce wysuszyłam i teraz jak posmarowałam kremem to strasznie pieką... (nie żeby przy zbieraniu ciuchów sobie wysuszyłam ręce, tylko wcześniej też dużo w wodzie robiłam i z różnymi środkami czyszczącymi jak Bombel akurat chwilę spał) ...
A co do Bombla jeszcze, to dzisiaj mnie po prostu tak zaskoczył, że mówię Wam... po pierwsze zaczął trenować "tadatatatada" :) brzmi przesłodko!! i to w sumie za moją sprawką, i nie gniewam się że nie jest to "mamamamama" bo i na to przyjdzie pora ;)
...a po drugie to wcinał dzisiaj jak szalony, rano cyca później kasza później za chwile znowu cyc... to samo na wieczór przed snem... wyduldał całą butlę kaszki a za 10minut wołał jeszcze cyca i po godzinie znów się obudził i domagał cyca... gdzie On to wszystko pomieścił? powie mi ktoś? :)
czwartek, 12 kwietnia 2012
po "burzy"...
...jest już spokojnie. Teraz przyszedł czas na "naprawianie szkód". Były rozmowy itd. Zobaczymy co dadzą. Póki co zamówione są części do auta, przyszły już lampy a jutro podobno ma przyjść zderzak i klapa. Najgorsze tylko to, że jest dopiero 12 a kasy już praktycznie nie ma... Ale to już jest problem Wu i on dobrze o tym wie, powiedział, że załatwi. No i nie będzie miał wyjścia. ... Złość już mi przeszła, pozostał smutek i rozczarowanie...
Bombelek śpi. Czort się nauczył piszczeć i mruczeć i jak tylko coś nie pasuje to ostro daje o tym znać tak, że zapewne wszyscy sąsiedzi dookoła słyszą :) No a po za tym coraz większy głodomor, rano musi być kaszka owocowa, w południe obiadek (czasem tylko kilka łyżeczek a czasem zje dość sporo z tego co mu przygotuję). Oprócz tego herbatniczki dla dzieci najpierw rozciuma a później je gryzie co przyprawia mnie czasem o stan przedzawałowy, podobnie robi z jabłuszkami nawet jeśli jest najtwardsze jakie akurat miałam to i tak dziąsełkami potrafi już ułamać nie mały kęs. I jedyne co mnie zastanawia to... kiedy pojawi się pierwszy ząbek? :)
Bombelek śpi. Czort się nauczył piszczeć i mruczeć i jak tylko coś nie pasuje to ostro daje o tym znać tak, że zapewne wszyscy sąsiedzi dookoła słyszą :) No a po za tym coraz większy głodomor, rano musi być kaszka owocowa, w południe obiadek (czasem tylko kilka łyżeczek a czasem zje dość sporo z tego co mu przygotuję). Oprócz tego herbatniczki dla dzieci najpierw rozciuma a później je gryzie co przyprawia mnie czasem o stan przedzawałowy, podobnie robi z jabłuszkami nawet jeśli jest najtwardsze jakie akurat miałam to i tak dziąsełkami potrafi już ułamać nie mały kęs. I jedyne co mnie zastanawia to... kiedy pojawi się pierwszy ząbek? :)
środa, 11 kwietnia 2012
Po "świętach"...
Święta nie były wesołe. Zresztą aż szkoda o nich pisać. Bo z mojej strony zaangażowanie, przygotowania, sprzątanie, pieczenie, staranie się żeby było czuć że to ŚWIĘTA a z Jego... same wiecie. No i na dodatek ta sytuacja z autem, które stoi rozwalone w połowie na podwórku i które musimy zrobić za ostatnie swoje pieniądze i ten miesiąc raczej fajny nie będzie... Znowu kombinowanie skąd wziąć, żeby jakoś przeżyć.
W święta zbyt wiele przykrych słów padło, za dużo łez i podniesionego tonu, i najgorsze w tym wszystkim było to że na wszystko smutnymi oczkami patrzył Brzdąc. Do tej pory chce mi się ryczeć jak to piszę, ale po prostu muszę gdzieś wylać ten żal który mnie po prostu rozsadza.
Co będzie dalej z tym wszystkim nie wiem, na razie jest ciężko... i raczej do końca miesiąca tak będzie... i nie chodzi tylko o brak kasy ale o ogólne niedogadywanie się... :(
Po za tym w szkole też nie za ciekawie... Nauczyciele pokazują co to nie oni i wystawiają już oceny długopisem pomimo, że wcześniej umawiali się jeszcze na zaliczanie i dodatkowe materiały.
Dziś musiałam chwilę odreagować, bo to wszystko mnie zwyczajnie przerasta... Rozłożyłam się koło bawiącego się na podłodze z olbrzymim psem, pluszakiem Brzdącem, zrobiłam sobie herbatkę, wzięłam owoce i mogłam choć przez chwile poczytać...
Pomogły też zabawy z Małym. Jego śmiech jest lekarstwem na wszystko. Jego śmiech i w ogóle ON cały jest powodem, dla którego nie pozwolę by kiedykolwiek święta wyglądały tak jak te. Zrobię wszystko, żeby już NIKT nie popsuł Nam świąt, tym bardziej ktoś, kto jest bliski.... :(
W święta zbyt wiele przykrych słów padło, za dużo łez i podniesionego tonu, i najgorsze w tym wszystkim było to że na wszystko smutnymi oczkami patrzył Brzdąc. Do tej pory chce mi się ryczeć jak to piszę, ale po prostu muszę gdzieś wylać ten żal który mnie po prostu rozsadza.
Co będzie dalej z tym wszystkim nie wiem, na razie jest ciężko... i raczej do końca miesiąca tak będzie... i nie chodzi tylko o brak kasy ale o ogólne niedogadywanie się... :(
Po za tym w szkole też nie za ciekawie... Nauczyciele pokazują co to nie oni i wystawiają już oceny długopisem pomimo, że wcześniej umawiali się jeszcze na zaliczanie i dodatkowe materiały.
Dziś musiałam chwilę odreagować, bo to wszystko mnie zwyczajnie przerasta... Rozłożyłam się koło bawiącego się na podłodze z olbrzymim psem, pluszakiem Brzdącem, zrobiłam sobie herbatkę, wzięłam owoce i mogłam choć przez chwile poczytać...
Pomogły też zabawy z Małym. Jego śmiech jest lekarstwem na wszystko. Jego śmiech i w ogóle ON cały jest powodem, dla którego nie pozwolę by kiedykolwiek święta wyglądały tak jak te. Zrobię wszystko, żeby już NIKT nie popsuł Nam świąt, tym bardziej ktoś, kto jest bliski.... :(
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek,
myśli,
święta
niedziela, 8 kwietnia 2012
No i PO świętach... śniadanie u teściów... z Wu., jego rodzicami i dziadkami. Było... tak sobie. Teraz mały śpi. A Wu poszedł z kumplem, ja jestem zła. Jak zwykle w święta. Które chyba nigdy nie będą takie jak sobie zawsze wymarzę. A na prawdę nie chcę wiele. Żeby on nie pił. Tylko tyle. Czy to aż tak wiele? Czasami się zastanawiam czemu tak musi być zawsze w święta... zawsze musimy się wtedy kłócić...
:(
dopisek... mały usnał. wu siedzi z kumplami i pije. a ja rycze. mam serdecznie dosc! mam ochote rzucic to wszystko w cholere.
dopisek 2... na dodatek mam rozwalone auto.... na pewno wiecie dzieki komu...
<załamka> brak mi sił
:(
dopisek... mały usnał. wu siedzi z kumplami i pije. a ja rycze. mam serdecznie dosc! mam ochote rzucic to wszystko w cholere.
dopisek 2... na dodatek mam rozwalone auto.... na pewno wiecie dzieki komu...
<załamka> brak mi sił
piątek, 6 kwietnia 2012
Wielkanocnie :)
Kochane u mnie ciasta już popieczone, został tylko sernik ale to jutro. A tym czasem nie wiem czy przez święta tu coś naskrobie wiec chciałam Wam złożyć życzenia:
Mnóstwo życzeń w koszyczku przy Wielkanocnym stoliczku,
kolorowych pisanek i mokrych ubranek w lany poniedziałek :)
Apropo...:
fotograficznie,
święta
czwartek, 5 kwietnia 2012
Kłótnie, remonty, postcrossing i inne takie.
wczorajszy dzień było troszkę wybuchowy... najpierw kłótnie z Wu. a później jak wrócił z pracy okazało się, że będzie obijał nasz narożnik w kuchni nowym materiałem tak więc narobili mi bałaganu bo robił to razem z kolegą i skończyli dopiero koło 22 a że ja już nie miałam siły to wszystko sprzątałam dosłownie godzinę temu. I tak sprzątnęłam do połowy i obudził się Bombel więc teraz siedzę z nim na kolanach i musiałam mu dać drugą klawiaturę bo pisał po tej samej co ja. Takim sposobem on bawi się starą klawiaturą a ja mogę pisać do Was :)
Pierwsza jest z USA gdzieś koło Derry a druga z Japoni z Nagoya.
Miłe niespodzianki w skrzynce takie pocztóweczki :) A może Wy mi chcecie przysłać ze swoich miast jakieś ciekawe pocztówki :D
Zmykam z brzdącem na łóżko, czas zabawy nadszedł ;)
Ps. Macie jakieś przepisy na TYPOWO Wielkanocne ciasto? Bo zaoferowałam się, że zrobię jak będziemy szli do teściów i teraz myślę, czym ich zaskoczyć tak żeby w szoku byli! a co.! :)
Zaraz będę sprzątać dalej o ile tylko Bombel mi na to pozwoli.
A po za tym muszę się Wam pochwalić, że dostałam już dwie piękne kartki z postcrossing, choć moja doszła tylko jedna jak na razie. Oto one:
Miłe niespodzianki w skrzynce takie pocztóweczki :) A może Wy mi chcecie przysłać ze swoich miast jakieś ciekawe pocztówki :D
Zmykam z brzdącem na łóżko, czas zabawy nadszedł ;)
Ps. Macie jakieś przepisy na TYPOWO Wielkanocne ciasto? Bo zaoferowałam się, że zrobię jak będziemy szli do teściów i teraz myślę, czym ich zaskoczyć tak żeby w szoku byli! a co.! :)
Apropo...:
Kacperek,
postcrossing,
takie tam,
Wu.
środa, 4 kwietnia 2012
MAM i ja.
Jak już wspominałam kiedyś niedawno zaczęłam współpracę z firmą MAM. W zamian za przysłanie mi przez nich jakichś produktów, ja mam wystawić im opinię itd.Tak więc, w końcu dostałam paczkę (w poniedziałek) a jej zawartość była następująca :
Butelka treningowa Trainer (220ml) - butelka
MAM Clip Love & Affection - klips
MAM Cooler - gryzaczek
MAM Night - smoczek
Co zresztą widać na zdjęciu. Pierwsze wrażenie, zarówno na mnie jak i na Bomblu, który towarzyszył rodzicielce przy otwieraniu paczuszki, z racji, że to przecież wszystko dla niego, tylko zaadresowane na mamę ;) było "super". Ładne kolory, kształty, wszystko ładnie zapakowane widać, że pierwszej jakości i stworzone wprost dla małych dzieci. Bombel odrazu się zainteresował i to na dodatek wszystkim na raz. Chciał i butelkę i każde pudełeczko dokładnie pooglądać, tym bardziej, że opakowania szeleściły mu w rączkach :)
Później musiał wkroczyć do akcji tatuś i zająć czymś Bombla, żeby mama mogła porobić zdjęcia by się Wam pochwalić, z czego Bombel wcale nie był zadowolony. Ale już chwilkę później, gdy małe rączki odzyskały władzę nad wszystkim co MAMa przed chwilą dała był zadowolony i szczęśliwy.
Jak narazie trwa okres prób. Więcej wieści w kolejnych odcinkach :)
***
Ostatnio nie pisałam, bo władzę nad komputerem miał Wu. i ciężko się było dopchać do kompa... No ale z racji tego, że On dzisiaj jest na rano w pracy a ja już swój etap obowiązkowej nauki pomału zakańczam, z okazji czego dziś mam wolne, no to postanowiłam w końcu się odezwać.
A póki co zmykam, bo jedno pranie już powieszone jak mały spał, okno w kuchni umyte. A teraz wstał szkrab więc czas na chwilę przyjemności spędzonej razem w łóżku :D heh. Idziemy się bawić i testować któryś z prezentów od MAM.
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek,
MAM,
takie tam,
Wu.
niedziela, 1 kwietnia 2012
Dziś obiad u teściów. Mały rozrabiaka też coś tam wszamał bo babcia przecież się nie mogła powstrzymać przed nakarmieniem Bombla. Więc jutro będzie miała okazję pokazać czy się spisze w roli babci. Bo zostawiam pierwszy raz Bombla z mamą Wu. Muszę. Eh. Chociaż wcale nie chcę. Zresztą pisałam o tym już dawno...
A po południu sprzątałam całą chałupkę. Teraz zostało mi jeszcze tylko przetarcie podłogi i załadowanie zmywary. I nie żebym to robiła dlatego, że Wu mama jutro przyjdzie tylko dlatego, że mnie naszło a po za tym już wypadało bo można się było potknąć o jakieś pierdoły czasem ;) No ale żeby nie było też, że mam taki burdel w domu. Po prostu czasem gdzieś coś nieodłożone na miejsce i potem zawadza...
No i chyba czas wziąć się za porządne powtórki do matury. Bo został OSTATNI MIESIĄC.! Masakra. Kiedy to zleciało???
A po południu sprzątałam całą chałupkę. Teraz zostało mi jeszcze tylko przetarcie podłogi i załadowanie zmywary. I nie żebym to robiła dlatego, że Wu mama jutro przyjdzie tylko dlatego, że mnie naszło a po za tym już wypadało bo można się było potknąć o jakieś pierdoły czasem ;) No ale żeby nie było też, że mam taki burdel w domu. Po prostu czasem gdzieś coś nieodłożone na miejsce i potem zawadza...
No i chyba czas wziąć się za porządne powtórki do matury. Bo został OSTATNI MIESIĄC.! Masakra. Kiedy to zleciało???
sobota, 31 marca 2012
Mam to co chciałam.
Mam. Chciałam i dostałam. Piękne doniczki. Od dawna takie chciałam, aż dziś mój kochany Wu. mi je sprawił ;)
A tak po za tym to dzień jakiś taki śpiący. Od rana pada deszcz ze śniegiem. A ja na działce już posadziłam kilka rzeczy... mam nadzieję, że nie pomarzną jak w tamtym roku po majowym śniegu... A na dodatek z domu aż strach wyjść bo wszystko fruwa. Takie wiatrzycho.
Mały już śpi. Ostatnio straszny maruda się zrobił i ciągle trzeba przy nim siedzieć albo najlepiej to na rączkach chociaż i to nie zawsze. Nie wiadomo czasem co on chce bo i jeść nie, spać nie, siedzieć nie, leżeć nie, stać nie, bawić się nie. No i sama czasami już nie wiem co mogę zrobić żeby się uspokoił. A w nocy mi tak płakał, że nie wiedziałam co sie dzieje. Nie mogłam go uspokoić, jeszcze sama w domu.... budził się co godzinę :( Szkoda mi go było ale jak go wziełam do nas do łóżka to się trochę uspokoił i już się nie budził co godzinę...
Jutro obiadek u teściowej... bo teściu ma pierwszą zmianę. Ciekawe jak pójdziemy jak będzie tak wiało... eh. a po za tym to mi się nie chce. Tak samo jak nie chce mi się iść tam na święta... najchętniej zostałabym z moimi facetami w domku sami i święty spokój... ale się nie da :(
A tak po za tym to dzień jakiś taki śpiący. Od rana pada deszcz ze śniegiem. A ja na działce już posadziłam kilka rzeczy... mam nadzieję, że nie pomarzną jak w tamtym roku po majowym śniegu... A na dodatek z domu aż strach wyjść bo wszystko fruwa. Takie wiatrzycho.
Mały już śpi. Ostatnio straszny maruda się zrobił i ciągle trzeba przy nim siedzieć albo najlepiej to na rączkach chociaż i to nie zawsze. Nie wiadomo czasem co on chce bo i jeść nie, spać nie, siedzieć nie, leżeć nie, stać nie, bawić się nie. No i sama czasami już nie wiem co mogę zrobić żeby się uspokoił. A w nocy mi tak płakał, że nie wiedziałam co sie dzieje. Nie mogłam go uspokoić, jeszcze sama w domu.... budził się co godzinę :( Szkoda mi go było ale jak go wziełam do nas do łóżka to się trochę uspokoił i już się nie budził co godzinę...
Jutro obiadek u teściowej... bo teściu ma pierwszą zmianę. Ciekawe jak pójdziemy jak będzie tak wiało... eh. a po za tym to mi się nie chce. Tak samo jak nie chce mi się iść tam na święta... najchętniej zostałabym z moimi facetami w domku sami i święty spokój... ale się nie da :(
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek,
święta,
takie tam
piątek, 30 marca 2012
W końcu piątek
A dziś w biedronce nabyliśmy w końcu lampkę, która nie buczy jak świeci takim ciemniejszym światłem.(ładna?) Ma trzy stopnie - świeci tak bardzo delikatnie, mocniej i bardzo mocno jasno. A do tego są takie doniczki jak mi się marzą w biedronce, ale na to już brakło funduszy... eh :( ale może się uda je przed świętami kupić. Byłabym przeszczęśliwa :)
czwartek, 29 marca 2012
wtorek, 27 marca 2012
Spacerkom nie ma końca. Mały teraz spędza chwile z dziadkami bo jutro jadą i nie będzie ich 3tygodnie więc musi się nacieszyć. Ja mam chwilke dla siebie.
Dzisiaj byliśmy na spacerku na działce, posadziłam cebulkę, pietruszkę, rzodkiewkę a mały tak słodko sobie spał. Czort coraz więcej rozrabia, wygłupia się, zaczepia wszystkich domowników ;)
Jutro wyprawa na lotnisko... a dziś mi się kompletnie nic nie chce...
ps. wiecie kiedy zaczyna się rekrutacja na studia może?
dopisek. harmonogramu jeszcze żadnego nie ma dlatego pytam ;)
Dzisiaj byliśmy na spacerku na działce, posadziłam cebulkę, pietruszkę, rzodkiewkę a mały tak słodko sobie spał. Czort coraz więcej rozrabia, wygłupia się, zaczepia wszystkich domowników ;)
Jutro wyprawa na lotnisko... a dziś mi się kompletnie nic nie chce...
ps. wiecie kiedy zaczyna się rekrutacja na studia może?
dopisek. harmonogramu jeszcze żadnego nie ma dlatego pytam ;)
poniedziałek, 26 marca 2012
Zakupki.
sobota, 24 marca 2012
Tak ogólnie o wszystkim...
Przez ostatnich kilka dni humor był nie najlepszy... Bo i szkoła, oceny, zaliczenia, próbny egzamin, który chyba jednak nie poszedł tak dobrze jak myślałam.... I w domu sprzeczki z Wu, nie mogliśmy się ostatnio dogadać, nie mamy czasu na rozmowę, ciągle sobie coś wytykamy i ogólnie było do duszy.
Ale, dziś. Mam zamiar to zmienić. Wu obudził mnie jak budził się do pracy, przytulił i było po dłuższym czasie coś więcej... Pobudka przemiła więc i dzień może będzie miły. Za oknem pomału budzi się słońce. Mały jeszcze śpi. W planach sprzątanie, muffinki o których mówiłam wczoraj, obiadek i spacer. Może na działeczkę, coś porobić? Póki co kawa i chwila dla siebie, póki można korzystać :)
A jutro wraca mama z Niemiec więc będzie czekanie na nią, ale do południa jakiś spacerek też na pewno zaliczymy. No i dziadków trzeba będzie odwiedzić bo obiecaliśmy.
Bombel rośnie jak szalony, jak biorę go na ręce to czuć, że będzie z Niego Kawał Chłopa :) Ciężki już Brzdąc i długi bo jak Go karmię to aż w szoku jestem, bo jeszcze niedawno była taka maleńka kruszyna. No ale przecież skończył już pół roku więc co się matka dziwisz :). Pomału zaczyna siadać, na razie jak się go podeprze albo trzyma bo sam to się jeszcze przewraca na boczki jak chce się obrócić, co zresztą sprawia mu nie małą frajdę i śmiechu przy tym co nie miara. Wczoraj wieczorem z tatą moim nie mogliśmy się przestać śmiać z tego co On wydziwiał na łóżku kombinator mały. Śmiga już z brzuszka na plecki i odwrotnie. Śpi tylko na boczku bo inaczej już nie pasi. W ogóle to zadziwia i co dzień potrafi coś nowego.
A tymczasem kochane życzę miłego weekendu. Odpoczywajcie. Regenerujcie się i korzystajcie z WIOSNY :)
Ale, dziś. Mam zamiar to zmienić. Wu obudził mnie jak budził się do pracy, przytulił i było po dłuższym czasie coś więcej... Pobudka przemiła więc i dzień może będzie miły. Za oknem pomału budzi się słońce. Mały jeszcze śpi. W planach sprzątanie, muffinki o których mówiłam wczoraj, obiadek i spacer. Może na działeczkę, coś porobić? Póki co kawa i chwila dla siebie, póki można korzystać :)
A jutro wraca mama z Niemiec więc będzie czekanie na nią, ale do południa jakiś spacerek też na pewno zaliczymy. No i dziadków trzeba będzie odwiedzić bo obiecaliśmy.
Bombel rośnie jak szalony, jak biorę go na ręce to czuć, że będzie z Niego Kawał Chłopa :) Ciężki już Brzdąc i długi bo jak Go karmię to aż w szoku jestem, bo jeszcze niedawno była taka maleńka kruszyna. No ale przecież skończył już pół roku więc co się matka dziwisz :). Pomału zaczyna siadać, na razie jak się go podeprze albo trzyma bo sam to się jeszcze przewraca na boczki jak chce się obrócić, co zresztą sprawia mu nie małą frajdę i śmiechu przy tym co nie miara. Wczoraj wieczorem z tatą moim nie mogliśmy się przestać śmiać z tego co On wydziwiał na łóżku kombinator mały. Śmiga już z brzuszka na plecki i odwrotnie. Śpi tylko na boczku bo inaczej już nie pasi. W ogóle to zadziwia i co dzień potrafi coś nowego.
A tymczasem kochane życzę miłego weekendu. Odpoczywajcie. Regenerujcie się i korzystajcie z WIOSNY :)
Apropo...:
Kacperek,
myśli,
takie tam,
weekendowo,
Wu.
piątek, 23 marca 2012
czwartek, 22 marca 2012
wtorek, 20 marca 2012
Ogarnął mnie leń...
... i kompletnie na nic nie mam ochoty, siły. Szkoła mnie już męczy. Zależy mi już na tym żeby tylko zdać. Już mi nie zależy na czerwonym pasku. Teraz kto inny jest dla mnie najważniejszy. A tak w ogóle, to jakieś wiosenne przesilenie dopadło mnie chyba? Masakra. Może jutrzejszy wolny dzień "podładuje moje baterie" :)
poniedziałek, 19 marca 2012
Żeby mi się tak chciało jak mi się nie chce...
dokładnie. j.w. MASAKRA
mam takiego lenia, że to się w głowie nie mieści.
Mały leży na łóżku i albo wcina paluszki od stópek albo zaczepia żyrafę :) maskotkę.
Dziś gdy został chwile sam na łóżku pod ścianą na pleckach, co chwile na niego zerkałam bo siedziałam dosłownie dwa kroki od Niego, i w jednym momencie na Niego patrzyłam, odwróciłam na chwilę głowę, patrzę znów a on w połowie łóżka, na brzuszku, wesoły, roześmiany spogląda na matkę wzrokiem "a co myślałaś, że jeszcze tak nie umiem?". Z dnia na dzień coraz więcej rozrabia. Wystarczy że zobaczy śliniaczek i łyżeczkę i uśmiech jest od ucha do ucha. Wygłupom nie ma końca. A matka coraz częściej chodzi nieprzytomna z niewyspania i zmęczenia :D Takie wiosenne przesilenie?
Został jeszcze ok.miesiąc szkoły... a później matury i WOLNE ;)
aaa no i jak już mówiłam, dziś wysłałam swoje pierwsze 5 pocztówek ;)
teraz czekam na jakieś do mnie.
A więcej o tym można czytać w linku obok --> Moje postcrossing
mam takiego lenia, że to się w głowie nie mieści.
Mały leży na łóżku i albo wcina paluszki od stópek albo zaczepia żyrafę :) maskotkę.
Dziś gdy został chwile sam na łóżku pod ścianą na pleckach, co chwile na niego zerkałam bo siedziałam dosłownie dwa kroki od Niego, i w jednym momencie na Niego patrzyłam, odwróciłam na chwilę głowę, patrzę znów a on w połowie łóżka, na brzuszku, wesoły, roześmiany spogląda na matkę wzrokiem "a co myślałaś, że jeszcze tak nie umiem?". Z dnia na dzień coraz więcej rozrabia. Wystarczy że zobaczy śliniaczek i łyżeczkę i uśmiech jest od ucha do ucha. Wygłupom nie ma końca. A matka coraz częściej chodzi nieprzytomna z niewyspania i zmęczenia :D Takie wiosenne przesilenie?
Został jeszcze ok.miesiąc szkoły... a później matury i WOLNE ;)
aaa no i jak już mówiłam, dziś wysłałam swoje pierwsze 5 pocztówek ;)
teraz czekam na jakieś do mnie.
A więcej o tym można czytać w linku obok --> Moje postcrossing
niedziela, 18 marca 2012
sobota, 17 marca 2012
Wiosna, ah to Ty ;)
Dziś na obiad kartoflak... robimy razem z Wu.
a po za tym wieeelkie sprzątanie
bo przyszła wiosna? :)
Mały wyjątkowo grzeczny, daje mamie posprzątać
więc w pokoju wyprane wszystko (no prawie:) )
Wszystkie powierzchnie płaskie "dostaną" mokrą szmatą ;) heh
jakoś tak mnie energia rozpiera dziś ;)
A po obiadku może jakiś spacerek?
Więcej takich dni poproszę! :)
a po za tym wieeelkie sprzątanie
bo przyszła wiosna? :)
Mały wyjątkowo grzeczny, daje mamie posprzątać
więc w pokoju wyprane wszystko (no prawie:) )
Wszystkie powierzchnie płaskie "dostaną" mokrą szmatą ;) heh
jakoś tak mnie energia rozpiera dziś ;)
A po obiadku może jakiś spacerek?
Więcej takich dni poproszę! :)
Apropo...:
Kacperek,
kulinarnie,
weekendowo,
Wu.
piątek, 16 marca 2012
wiosna, wiosna w koło
a oto jej pierwsze oznaki:
a tymczasem ja jakaś słaba... źle się czuję a od dwóch dni leci mi czasem krew z nosa... ehh
Mały dziś kończy równo pół roku.
Zleciało nawet nie wiadomo kiedy....
rośnie, rośnie i rośnie.
w szalonym tempie.
a ja czasem żałuję, że czasu nie można zatrzymać,
bo chwile z Nim uciekają zbyt szybko.
chciałabym, żeby jeszcze długo był takim maluszkiem
Kocham Go najmocniej na świecie.!
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek
czwartek, 15 marca 2012
Dziś wolny dzień bo nie opłacało się jechać na 3 lekcje... Po południu było piękne słońce więc był spacerek... a teraz cappuccino i zabawa z małym no i mój serial ;) a później trzeba się pouczyć na jutrzejsze dwa sprawdziany... masakra.
A tak w ogóle to szukam czapeczek na Bombla takich na wiosnę i lato bo te co ma to będą małe już wkrótce albo są za ciepłe na wiosnę... może macie albo wiecie gdzie na necie można znaleźć coś fajnego bo u mnie w mieście dla takich brzdąców NIC nie można dostać... eh porażka.
ps. zaczynam współpracę z firmą MAM, którą to "dopadłam" u Bajki :) myślę, że będzie ona owocna dla obu stron i że wszyscy będą zadowoleni ;) póki co chciałam Wam ją polecić, bo myślę, że dla każdej młodej mamy, która czasem jest zagubiona wśród tych wszystkich dostępnych na rynku produktów czasem jest potrzebna taka pomocna dłoń od kogoś kto się jednak na tym wszystkim zna.
zachęcam Was do zakupów właśnie u nich:
w dalszej części będą się pojawiać opinie itp. dotyczące naszej współpracy ;)
A tak w ogóle to szukam czapeczek na Bombla takich na wiosnę i lato bo te co ma to będą małe już wkrótce albo są za ciepłe na wiosnę... może macie albo wiecie gdzie na necie można znaleźć coś fajnego bo u mnie w mieście dla takich brzdąców NIC nie można dostać... eh porażka.
ps. zaczynam współpracę z firmą MAM, którą to "dopadłam" u Bajki :) myślę, że będzie ona owocna dla obu stron i że wszyscy będą zadowoleni ;) póki co chciałam Wam ją polecić, bo myślę, że dla każdej młodej mamy, która czasem jest zagubiona wśród tych wszystkich dostępnych na rynku produktów czasem jest potrzebna taka pomocna dłoń od kogoś kto się jednak na tym wszystkim zna.
zachęcam Was do zakupów właśnie u nich:
w dalszej części będą się pojawiać opinie itp. dotyczące naszej współpracy ;)
Apropo...:
Kacperek
środa, 14 marca 2012
Próbno maturalnie
No więc jak wiecie tydzień temu pisałam próbną maturę z matmy... i jak zapewne wiecie od 30% się zdaje. Tak więc u mnie w klasie zdało trzy osoby na 26... masakra co? Ale mi się udało!! :) Dzisiaj jak to usłyszałam byłam w ciężkim szoku ;) Nie ważne że na potrzebnych 30, właśnie tyle miałam ani więcej ani mniej. Ważne jest że zdałam :) Już nie boję się aż tak strasznie tej oficjalnej. Mam nadzieję, że tamta też jakoś pójdzie. Byleby zaliczyć. To jest najważniejsze. Bo później i tak nikt (no prawie) nie pyta na ile zdałaś tylko czy zdałaś :)
Po za tym do wystawiania ocen coraz bliżej, trzeba się wziąć do roboty żeby w tym roku też mieć pasek bo mając go przez trzy lata głupio by było go teraz nie mieć... :)
Zaraz idę piec muffinki, bo Bombel husia się na huśtawce ;) Rośnie jak na drożdżach, co rusz próbuje czegoś nowego do jedzenia, co chwile słychać jakieś nowe dźwięki, nauczył się spać na boczku i teraz już inaczej nie chce i w ogóle to nie mogę uwierzyć że ma już za dwa dni 6miesięcy!! A dopiero co się urodził i ciągle pamiętam Go jako taką maleńką kruszynkę, leżącą na łóżku, która tylko spała i płakała i była taka słodziutka i bezbronna a dziś to coraz większy rozrabiaka ;)
Po za tym do wystawiania ocen coraz bliżej, trzeba się wziąć do roboty żeby w tym roku też mieć pasek bo mając go przez trzy lata głupio by było go teraz nie mieć... :)
Zaraz idę piec muffinki, bo Bombel husia się na huśtawce ;) Rośnie jak na drożdżach, co rusz próbuje czegoś nowego do jedzenia, co chwile słychać jakieś nowe dźwięki, nauczył się spać na boczku i teraz już inaczej nie chce i w ogóle to nie mogę uwierzyć że ma już za dwa dni 6miesięcy!! A dopiero co się urodził i ciągle pamiętam Go jako taką maleńką kruszynkę, leżącą na łóżku, która tylko spała i płakała i była taka słodziutka i bezbronna a dziś to coraz większy rozrabiaka ;)
wtorek, 13 marca 2012
Kochane... no i moje plany coś trafiło bo wczoraj już nie miałam jak napisać... ale może jeden dzień nic nie zepsuje :)
Dziś w szkole po długiej nie obecności wszystko mnie wkurzało ;) w ogóle to mnie szkoła już wkurza i nic mi się w niej nie chce i ciągle myślę o domu... eh no cóż.
Bombel rozrabia, a ja zabieram się za naukę... obiecuję że jutro napiszę coś więcej bo póki co to urwanie głowy :(
Dziś w szkole po długiej nie obecności wszystko mnie wkurzało ;) w ogóle to mnie szkoła już wkurza i nic mi się w niej nie chce i ciągle myślę o domu... eh no cóż.
Bombel rozrabia, a ja zabieram się za naukę... obiecuję że jutro napiszę coś więcej bo póki co to urwanie głowy :(
niedziela, 11 marca 2012
Małego dziś odwiedziła druga babcia z dziadkiem, dostał w prezencie młotek grający zabawkę :) Radości nie było końca. A rano "gadał" w sobie tylko znanym języku coś w stylu: "łałałałała lalałała" co czasem brzmiało jak "mama" bo bardzo rozwlekał to "łaaa" :)
Apropo...:
Kacperek
sobota, 10 marca 2012
piątek, 9 marca 2012
kolejny dzionek...
Tak na prawdę to wczoraj nie miałam ani czasu ani siły pisać... A przecież to właśnie wczoraj minął rok od naszych oświadczyn. To rok temu Wu zrobił mi niespodziankę i przywitał mnie bukietem kwiatów a następnie dostałam czerwone puzdereczko :) Byłam zaskoczona. I minął rok, w między czasie wzięliśmy ślub, urodził się Szkrab i jakoś sobie razem radzimy. Mam nadzieję, że zawsze będziemy sobie radzić czy będzie lepiej czy gorzej...
Bombel zrobił nam wczoraj niespodziankę bo sam, ot tak po prostu przewrócił się z brzuszka na plecki i s powrotem i to powtórzył kilka razy w ciągu dnia. Także teraz już nie zostaje sam na łóżku a jeśli już to pod samą ścianą i otoczony poduszkami :) A po za tym to nauczył się tak słodko "grrr" i to tak delikatnie, że cud miód i orzeszki to pikuś przy nim :) Teraz siłuje się z grzechotkami na łóżku. Jest tak słodki i coraz mądrzejszy. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez Niego.
Bombel zrobił nam wczoraj niespodziankę bo sam, ot tak po prostu przewrócił się z brzuszka na plecki i s powrotem i to powtórzył kilka razy w ciągu dnia. Także teraz już nie zostaje sam na łóżku a jeśli już to pod samą ścianą i otoczony poduszkami :) A po za tym to nauczył się tak słodko "grrr" i to tak delikatnie, że cud miód i orzeszki to pikuś przy nim :) Teraz siłuje się z grzechotkami na łóżku. Jest tak słodki i coraz mądrzejszy. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez Niego.
Apropo...:
Kacperek,
rocznicowo
czwartek, 8 marca 2012
Dzisiaj choć cały dzień w domu to kompletnie nie mam siły.... Mały urządza mi od dwóch dni szkołę przetrwania w nocy :( potrzebuję snu bo inaczej chyba będę spała na stojąco :(
Możecie się rejestrować z mojego polecenia jeśli chcecie tutaj: KLIK , zbieram
Możecie się rejestrować z mojego polecenia jeśli chcecie tutaj: KLIK , zbieram
ShinyStars a później można dostać prezent niespodziankę :)
Bombel właśnie rozrabia z Wu. przed jego wyjściem do pracy. Śmiech rozkłada na łopatki. Jest przecudny! Nawet gdy nie daje spać....
obrazek pobrany stąd
środa, 7 marca 2012
I to by było na tyle.
Napisane. Z jakim wynikiem to się okaże. Mam nadzieję, że będzie pozytywnie, już nie ważne jaka ocena i ile procent ważne żeby było do przodu.
Jutro dzień wolny "ufundowany" przez szkołę, bo nie ma dwóch nauczycieli z którymi miałam mieć po dwie lekcje a jedyną lekcję jaką mieliśmy mieć mamy odrobić kiedy indziej bo nie ma sensu żeby prawie 80% klasy która dojeżdża przyjeżdżała na jedną lekcję :)
Dziś było piękne słońce, długi spacer i choć wróciłam cała ubłocona bo wybrałam sobie taką trasę, że eh to jednak szczęśliwa. Brakowało mi tego. I choć wiem, że między mną a Wu. jest całkiem inaczej niż kiedyś i już nigdy jak kiedyś nie będzie to z jednej strony coś mnie wkurza a z drugiej jestem szczęśliwa... W ogóle mam jakieś mieszane dziwne uczucia czasem...
Jutro dzień wolny "ufundowany" przez szkołę, bo nie ma dwóch nauczycieli z którymi miałam mieć po dwie lekcje a jedyną lekcję jaką mieliśmy mieć mamy odrobić kiedy indziej bo nie ma sensu żeby prawie 80% klasy która dojeżdża przyjeżdżała na jedną lekcję :)
Dziś było piękne słońce, długi spacer i choć wróciłam cała ubłocona bo wybrałam sobie taką trasę, że eh to jednak szczęśliwa. Brakowało mi tego. I choć wiem, że między mną a Wu. jest całkiem inaczej niż kiedyś i już nigdy jak kiedyś nie będzie to z jednej strony coś mnie wkurza a z drugiej jestem szczęśliwa... W ogóle mam jakieś mieszane dziwne uczucia czasem...
wtorek, 6 marca 2012
Mały z dnia na dzień...
... robi coraz większe postępy :) aż czasem mnie zadziwia. Dziś tak po prostu leżąc na pleckach sam przewrócił się na brzuszek pobawił się chwile i s powrotem przewrócił się na plecki. Ot tak jakby to była dla niego rutyna, żadna nowość. A my z Wu padliśmy z zachwytu i zdziwienia :) A po za tym to sprawdzał jak bardzo można rozciągnąć mamy piersi przy karmieniu, co nie powiem ale delikatne to raczej nie było... a przy okazji kolejnego karmienia, mając brodawkę w buzi robi "brrrr" i gadał z "cyckiem w buzi" :) Czort mały! :)
A teraz śpi jak aniołek... cudo moje kochane. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.!
A jutro próbna matura z matmy... szczerze, to trochę się obawiam nawet pomimo, że w końcu to tylko próbna i od niej nic nie zależy... Już nie chcę myśleć co będzie przed prawdziwymi maturami... MASAKRA!
A teraz śpi jak aniołek... cudo moje kochane. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.!
A jutro próbna matura z matmy... szczerze, to trochę się obawiam nawet pomimo, że w końcu to tylko próbna i od niej nic nie zależy... Już nie chcę myśleć co będzie przed prawdziwymi maturami... MASAKRA!
poniedziałek, 5 marca 2012
Zostałam nominowana ...
Przez tą oto Panią zostałam nominowana do zabawy i choć ich nie lubię to niech już Jej będzie ;)
Kocham to uczucie gdy....
1.Gdy jeszcze byłam w ciąży... a On był obok. Każdego dnia czułam ogromną miłość... a dzień naszego ślubu choć tylko cywilnego był najpiękniejszym momentem w życiu.... naszym wspólnym życiu.
2.Kiedy jego małe rączki są wyciągnięte do mnie a na buźce maluje się piękny uśmiech od ucha do ucha.
3.Mogę poświęcić swój czas Bombelkowi i Wu. a przy okazji rozkoszować się tym co "tygryski lubią najbardziej" :) mniam, mniam.
a teraz niewdzięczna rola tej która typuje :)
niedziela, 4 marca 2012
Postanowienie
Wiecie co? Trafiłam w sieci na jednego bloga, kobietki która co dzień pisze choćby niewielką notkę, o czymś co się wydarzyło danego dnia i co warte jest zapamiętania... Bo przecież każdego dnia coś takiego się dzieje ;) Tym bardziej mając tak małego szkraba jak mam ja ;) Postanowiłam, że też każdego dnia od dzisiaj napiszę cokolwiek. Choćby jakąś pierdołę ;)
A hitem na dziś były bańki mydlane i wyciąganie do nich rączek oraz cmokanie do wszystkich i wszystkiego ;) Jego śmiech potrafi rozbroić każdego! Mnie w szczególności. Nawet gdy rano dostałam w oko "boksa" i miałam wrażenie że będę miała niezłą śliwę a On miał niezłą radochę z miny mamy :)
dopisek: 22:22
A hitem na dziś były bańki mydlane i wyciąganie do nich rączek oraz cmokanie do wszystkich i wszystkiego ;) Jego śmiech potrafi rozbroić każdego! Mnie w szczególności. Nawet gdy rano dostałam w oko "boksa" i miałam wrażenie że będę miała niezłą śliwę a On miał niezłą radochę z miny mamy :)
dopisek: 22:22
czy ktoś widział dzisiaj podobne "dziwy" na niebie?
Jadąc po Wu. do pracy zobaczyłam to jak wyszłam z domu i byłam w szoku.
Ale swoja drogą bardzo mi się to spodobało ;)
zdjęcie oczywiście mojego autorstwa ale bez ramki bo nic nie byłoby widac...
sobota, 3 marca 2012
piątek, 24 lutego 2012
O wszystkim i o niczym..
Dni uciekają tak szybko... dopiero co zaczęłam chodzić w drugim semestrze a już uświadamiają nam w szkole, że zostało nam raptem jakieś 7tygodni do końca, później już tylko matury egzamin i koniec szkoły. Masakra, dni uciekają mi za szybko. Zdecydowanie za szybko.
Wracam ze szkoły, mały cieszy się jak szalony jak tylko mnie zobaczy ;) Całe popołudnia spędzam z nim a przynajmniej się staram, no bo czasem muszę się też pouczyć. Niestety. A właśnie teraz widzę, że z dnia na dzień On potrafi coraz więcej i strasznie mi szkoda, że nie mogę jednak całych dni poświęcać Bombelkowi... dlatego dziewczyny, które mogą sobie na to pozwolić-naprawdę cieszcie się z tego ;).
A przez ostatnie dni Bombel jest coraz bardziej ciekawski świata, wszystko by chciał dotknąć, zobaczyć, do wszystkiego wyciąga rączki. Nauczył się cmokać i robić "pac pac" rączką ;) to szkoła dziadka chyba :D Śmiechu z Niego czasem co nie miara (z Bombla, nie z dziadka oczywiście ;) ). Jedyne co mnie martwi to, to, że jakoś mało ostatnio śpi w dzień i w nocy też jakoś tak niespokojnie śpi... sama nie wiem co może być tego powodem?:( No i w dzień jest czasem tak rozbawiony, że całkiem zapomina o jedzeniu a że na siłę przecież się nie da no to czasem w dzień je niewiele.... martwi mnie to troszke, choć w sumie na wadze przybiera ok i nic się nie dzieje złego...
No i byliśmy na szczepieniu, mały tylko się skrzywił przy ukłuciu a później już nie płakał no i żadnych powikłań itp. tyle, że szczepionka płatna. Kolejna końcem kwietnia... Więc na razie spokój.
Mama zaś jutro jedzie do Niemiec. Z Małym zostaje mój tata. No i Wu. to zależy od jego zmiany. No i w końcu dowiedziałam się, że chyba jednak chrzciny uda nam się zrobić w końcu w czerwcu. OBY. Bo już mnie to zaczyna złościć troszkę...
A póki co w planie na tydzień zrobienie bibliografi na prezentacje maturalną, pozaliczanie zaległych sprawdzianów i spędzenie jak najwięcej czasu z małym, poświęcając noce na naukę...?
W ostatnich dniach humor nie dopisywał, bo wyszło jak zwykle trochę problemów z kasą no i na dodatek zdychałam chora przez 3dni w domu....
ps. aaa Kochane i dziękuję za życzenia i za pamięć o moich urodzinach ;*
ps.2. dziś jak zawoziłam Wu. do pracy na nockę to po drodze widziałam.... BORSUCZKA :) Jakie to śliczne stworzonko! Nigdy wcześniej takiego nie widziałam i jestem nim zauroczona :)
a za oknem leje deszcz....
Wracam ze szkoły, mały cieszy się jak szalony jak tylko mnie zobaczy ;) Całe popołudnia spędzam z nim a przynajmniej się staram, no bo czasem muszę się też pouczyć. Niestety. A właśnie teraz widzę, że z dnia na dzień On potrafi coraz więcej i strasznie mi szkoda, że nie mogę jednak całych dni poświęcać Bombelkowi... dlatego dziewczyny, które mogą sobie na to pozwolić-naprawdę cieszcie się z tego ;).
A przez ostatnie dni Bombel jest coraz bardziej ciekawski świata, wszystko by chciał dotknąć, zobaczyć, do wszystkiego wyciąga rączki. Nauczył się cmokać i robić "pac pac" rączką ;) to szkoła dziadka chyba :D Śmiechu z Niego czasem co nie miara (z Bombla, nie z dziadka oczywiście ;) ). Jedyne co mnie martwi to, to, że jakoś mało ostatnio śpi w dzień i w nocy też jakoś tak niespokojnie śpi... sama nie wiem co może być tego powodem?:( No i w dzień jest czasem tak rozbawiony, że całkiem zapomina o jedzeniu a że na siłę przecież się nie da no to czasem w dzień je niewiele.... martwi mnie to troszke, choć w sumie na wadze przybiera ok i nic się nie dzieje złego...
No i byliśmy na szczepieniu, mały tylko się skrzywił przy ukłuciu a później już nie płakał no i żadnych powikłań itp. tyle, że szczepionka płatna. Kolejna końcem kwietnia... Więc na razie spokój.
Mama zaś jutro jedzie do Niemiec. Z Małym zostaje mój tata. No i Wu. to zależy od jego zmiany. No i w końcu dowiedziałam się, że chyba jednak chrzciny uda nam się zrobić w końcu w czerwcu. OBY. Bo już mnie to zaczyna złościć troszkę...
A póki co w planie na tydzień zrobienie bibliografi na prezentacje maturalną, pozaliczanie zaległych sprawdzianów i spędzenie jak najwięcej czasu z małym, poświęcając noce na naukę...?
W ostatnich dniach humor nie dopisywał, bo wyszło jak zwykle trochę problemów z kasą no i na dodatek zdychałam chora przez 3dni w domu....
ps. aaa Kochane i dziękuję za życzenia i za pamięć o moich urodzinach ;*
ps.2. dziś jak zawoziłam Wu. do pracy na nockę to po drodze widziałam.... BORSUCZKA :) Jakie to śliczne stworzonko! Nigdy wcześniej takiego nie widziałam i jestem nim zauroczona :)
a za oknem leje deszcz....
wtorek, 21 lutego 2012
sobota, 18 lutego 2012
kolejny tydzień za nami
Każdy dzień ucieka tak szybko, kolejny tydzień za nami... w szkole leci, później w domu jeszcze szybciej czas ucieka. Mały rośnie jak na drożdzach, w czwartek skończył 5miesięcy ;) Duży i zaczepny już z niego chłopczyk ;) No i mały śmieszek przede wszystkim. W tym tygodniu będę mieć w końcu troszkę wolnego, bo mam urodziny i z małym na szczepienie więc sobie 3dni w szkole odpuszczam, myślę, że nie będzie tak źle ;)
Aaa no i nie pochwaliłam się jeszcze, że dostałam już pierwszy prezent urodzinowy ;) piękną czerwoną Perełkę - czyli nowe autko :) Passat B5 :) tylko trzeba ją poopłacać i troszkę ponaprawiać bo pare rzeczy jest do poprawki ale jest śliczny i świetnie mi się nim jeździ :)
Kochane odezwę się w tygodniu a teraz zmykam bo mały też chce pisać na klawiaturze ;)
buźka ;*
Aaa no i nie pochwaliłam się jeszcze, że dostałam już pierwszy prezent urodzinowy ;) piękną czerwoną Perełkę - czyli nowe autko :) Passat B5 :) tylko trzeba ją poopłacać i troszkę ponaprawiać bo pare rzeczy jest do poprawki ale jest śliczny i świetnie mi się nim jeździ :)
Kochane odezwę się w tygodniu a teraz zmykam bo mały też chce pisać na klawiaturze ;)
buźka ;*
piątek, 10 lutego 2012
Do przodu...
kurczę jak ten czas leci. Tydzień w szkole zleciał jakoś, co prawda dziś zrobiłam sobie wolne ale tak to byłam na wszystkich lekcjach, moi mężczyźni w domu jakoś dali sobie beze mnie radę. Nie było super ale nie było też źle.Mam nadzieję, że reszta tygodni też zleci tak szybko.
Co do poprzedniego wpisu, to chyba faktycznie jeśli tylko wszystko dobrze pójdzie (w sensie matura i jeśli nie będzie problemów z kasą) to od października zaczynam zaocznie budownictwo. Kalinko będę więc studiować w Twoim mieście ;).
Po za tym w niedziele wraca moja mamuśka z Niemiec, niestety tylko na dwa tygodnie i jedzie znów na miesiąc a co dalej to nie wiem. Póki co z małym będzie tato w domku no i Wu. (no a przez te dwa tygodnie będą oni wszyscy w domku, gdy ja będę w szkole, no i chyba że Wu będzie miał pierwsze zmiany).
Mały rośnie jak na drożdżach, muszę wybrać się na jakieś zakupy bo już praktycznie w nic się nie mieści. Dziś zamówiliśmy mu też huśtawkę/krzesełko to tak już na przyszłość... i taką zabawkę, gdzie może leżąc na pleckach bawić się mając oparte nóżki a później to się jakoś obraca i może na tym siedzieć, bawić się i jest nawet taka "tablica" do rysowania..hmmm jak przyjdzie to pokażę Wam zdjęcia. A no i zamówiliśmy jeszcze zestaw talerzyków z miseczką i sztućcami dla dzieci ;)
A tak w ogóle to mały dziś wsunął kaszkę z jabłuszkami prawie 100ml. Byłam w szoku jak chętnie jadł. Ostatnio jak ktoś je cokolwiek to wyciąga rączki tak jakby też chciał ;) Rośnie ten nasz szkrab jak szalony teraz ;)
A ja z Wu już nie możemy doczekać się wiosny... bardzo chcielibyśmy pójść już na naszą działeczkę, coś porobić, pobyć trochę na świeżym powietrzu a nie tylko cały czas w domu bo za oknem mróz i aż się z domu nie chce wychodzić...
Kochane i wybaczcie mi moją nieobecność u Was, a raczej niekomentowanie. Bo czytam jak tylko mam wolną chwilę, ale niestety nie mam już czasu na komentowanie...
ściskam Was mocno! Wkrótce odezwę się i u Was ;*
Co do poprzedniego wpisu, to chyba faktycznie jeśli tylko wszystko dobrze pójdzie (w sensie matura i jeśli nie będzie problemów z kasą) to od października zaczynam zaocznie budownictwo. Kalinko będę więc studiować w Twoim mieście ;).
Po za tym w niedziele wraca moja mamuśka z Niemiec, niestety tylko na dwa tygodnie i jedzie znów na miesiąc a co dalej to nie wiem. Póki co z małym będzie tato w domku no i Wu. (no a przez te dwa tygodnie będą oni wszyscy w domku, gdy ja będę w szkole, no i chyba że Wu będzie miał pierwsze zmiany).
Mały rośnie jak na drożdżach, muszę wybrać się na jakieś zakupy bo już praktycznie w nic się nie mieści. Dziś zamówiliśmy mu też huśtawkę/krzesełko to tak już na przyszłość... i taką zabawkę, gdzie może leżąc na pleckach bawić się mając oparte nóżki a później to się jakoś obraca i może na tym siedzieć, bawić się i jest nawet taka "tablica" do rysowania..hmmm jak przyjdzie to pokażę Wam zdjęcia. A no i zamówiliśmy jeszcze zestaw talerzyków z miseczką i sztućcami dla dzieci ;)
A tak w ogóle to mały dziś wsunął kaszkę z jabłuszkami prawie 100ml. Byłam w szoku jak chętnie jadł. Ostatnio jak ktoś je cokolwiek to wyciąga rączki tak jakby też chciał ;) Rośnie ten nasz szkrab jak szalony teraz ;)
A ja z Wu już nie możemy doczekać się wiosny... bardzo chcielibyśmy pójść już na naszą działeczkę, coś porobić, pobyć trochę na świeżym powietrzu a nie tylko cały czas w domu bo za oknem mróz i aż się z domu nie chce wychodzić...
Kochane i wybaczcie mi moją nieobecność u Was, a raczej niekomentowanie. Bo czytam jak tylko mam wolną chwilę, ale niestety nie mam już czasu na komentowanie...
ściskam Was mocno! Wkrótce odezwę się i u Was ;*
niedziela, 5 lutego 2012
Zastanawiam się nad...
... tym co dalej?
Sama już nie wiem. Wczoraj byli u nas Wu. tato i jego siostra (Wu siostra:) ) no i siedzieliśmy sobie z moim tatą i Wu i tak gadaliśmy, aż w końcu zaczął się temat moich studiów? No i sama w sumie nie wiedziałam co im odpowiedzieć...
A teraz mam głowę nabitą tym tematem i sama już nie wiem. Zawsze chciałam iść na studia. Zawsze było to moje jakieś tam marzenie i jeden z życiowych celi. A teraz sama nie wiem... zastanawiam się... wiem, że nadal chciałabym studiować, skończyć studia. Ale czy od razu po technikum? Na pewno były by to studia zaoczne. Na takich jest ok 20 zjazdów, to nie dużo... na pewno miałabym wtedy jak i z kim zostawić małego bo to średnio dwa weekendy w miesiącu. Jakoś dalibyśmy radę. Finansowo myślę, że też by jakoś dało radę bo na tej politechnice co ja chcę tam iść semestr kosztuje ok 1700zł. No i wczoraj coś teściu powiedział, że o to sie mam nie martwić bo oni nam pomogą... wydaje mi się, że to dlatego, że Wu nie ma skończonej szkoły i chcieliby pewnie żebym chociaż ja miała... zresztą sama nie wiem.
Kochane, a Wy co byście zrobiły na moim miejscu? Poszłybyście odrazu teraz po skończeniu technikum czy zostały np. jeszcze ten rok w domu z małym i zaczęły za rok?
Kurde no nie wiem...
Sama już nie wiem. Wczoraj byli u nas Wu. tato i jego siostra (Wu siostra:) ) no i siedzieliśmy sobie z moim tatą i Wu i tak gadaliśmy, aż w końcu zaczął się temat moich studiów? No i sama w sumie nie wiedziałam co im odpowiedzieć...
A teraz mam głowę nabitą tym tematem i sama już nie wiem. Zawsze chciałam iść na studia. Zawsze było to moje jakieś tam marzenie i jeden z życiowych celi. A teraz sama nie wiem... zastanawiam się... wiem, że nadal chciałabym studiować, skończyć studia. Ale czy od razu po technikum? Na pewno były by to studia zaoczne. Na takich jest ok 20 zjazdów, to nie dużo... na pewno miałabym wtedy jak i z kim zostawić małego bo to średnio dwa weekendy w miesiącu. Jakoś dalibyśmy radę. Finansowo myślę, że też by jakoś dało radę bo na tej politechnice co ja chcę tam iść semestr kosztuje ok 1700zł. No i wczoraj coś teściu powiedział, że o to sie mam nie martwić bo oni nam pomogą... wydaje mi się, że to dlatego, że Wu nie ma skończonej szkoły i chcieliby pewnie żebym chociaż ja miała... zresztą sama nie wiem.
Kochane, a Wy co byście zrobiły na moim miejscu? Poszłybyście odrazu teraz po skończeniu technikum czy zostały np. jeszcze ten rok w domu z małym i zaczęły za rok?
Kurde no nie wiem...
piątek, 3 lutego 2012
Eh...
Czasami aż ciężko uwierzyć w to do czego zdolni są ludzie...
... a ja i tak dalej nie wierzę w wersję matki Madzi ... dla mnie nawet to do czego się przyznała nie jest do końca przekonywujące... myślę, że zakończenie tej historii będzie jeszcze inne...
ps. w końcu się odważyłam i zrobiłam to co chciałam zrobić już dawno temu... a mianowicie... zostałam RUDA. tak, RUDA. włoski zafarbowane, paznokcie pomalowane na ciemną czerwień... ale nawet to tylko na chwile poprawiło mi dziś humor...
ostatnie dni wolnego, a od poniedziałku się zacznie :(
na samą myśl, tęsknię za Bomblem, Wu i domem.. :(
ps2. Wu dziękuje za życzenia
... a ja i tak dalej nie wierzę w wersję matki Madzi ... dla mnie nawet to do czego się przyznała nie jest do końca przekonywujące... myślę, że zakończenie tej historii będzie jeszcze inne...
ps. w końcu się odważyłam i zrobiłam to co chciałam zrobić już dawno temu... a mianowicie... zostałam RUDA. tak, RUDA. włoski zafarbowane, paznokcie pomalowane na ciemną czerwień... ale nawet to tylko na chwile poprawiło mi dziś humor...
ostatnie dni wolnego, a od poniedziałku się zacznie :(
na samą myśl, tęsknię za Bomblem, Wu i domem.. :(
ps2. Wu dziękuje za życzenia
czwartek, 2 lutego 2012
Wszystkiego Najlepszego!
Wu ma dzisiaj urodziny.. a więc z całego serca życzę Ci kochany żebyś był zadowolony z tego co masz, żebyś spełniał swoje marzenia i był szczęśliwy! Żeby nigdy nie brakowało Ci siły i wiary w to, że każdy dzień jest lepszy od poprzedniego a przynajmniej może taki być. Byś kochał nas tak mocno jak my kochamy Ciebie. I by wszystko czego chciałbyś w życiu osiągnąć stało się możliwe.! Wszystkiego najlepszego kochanie ;*
a oto co kochany dostał :
a oto co kochany dostał :
i moja pierwsza w życiu rolada biszkoptowa specjalnie dla Niego,
bo tylko takie ciasta lubi a tortów wręcz nie znosi ;)
Ps. od poniedziałku zaczynam szkołę :( nie wyobrażam sobie tego.... masakra
poniedziałek, 30 stycznia 2012
bajka o... sami przeczytajcie
Dawno, dawno temu, żyło sobie dwóch braci.... Ramzes i Kryzys. Ramzes umarł a Kryzys żyje do dzisiaj....
Szlag mnie trafi! I to dosłownie.! Na koncie brak funduszy, możliwy debet do wybrania?Oczywiście ale z racji tego, że włączony dopiero dzisiaj będzie możliwy do zrealizowania dopiero po pierwszej wypłacie czyli po 10. Tylko po jaka cholerę mi debet po 10 jak będę miała wypłatę?Kredyt?bardzo proszę ale trzeba mieć zaświadczenie o dochodach i średnia z 3 miesięcy, a ze Wu ma jak na razie tylko dwie wypłaty na koncie to ... same już wiecie. Pożyczyć od kogokolwiek? taaa jasne, szczególnie na koniec miesiąca....
A tak wogóle to żeby wziąć w tym DURNYM kraju kredyt to ja nie wiem kim trzeba być, chyba jednym z pOSŁÓW żeby mieć taką możliwość, bo albo milion pięćset zaświadczeń, albo poręczycieli trzeba mieć, albo jesteś za młody, albo za krótko pracujesz i nie ważne że masz umowę na czas nieokreślony albo jeszcze jakieś cholerne COŚ.! I ja się pytam: JAK młodzi w polsce mają ŻYĆ? Jak tu się kompletnie NIC nie da załatwić!
Jestem wściekła! Z jakiego powodu?Zapewne już wiecie....
Szlag mnie trafi! I to dosłownie.! Na koncie brak funduszy, możliwy debet do wybrania?Oczywiście ale z racji tego, że włączony dopiero dzisiaj będzie możliwy do zrealizowania dopiero po pierwszej wypłacie czyli po 10. Tylko po jaka cholerę mi debet po 10 jak będę miała wypłatę?Kredyt?bardzo proszę ale trzeba mieć zaświadczenie o dochodach i średnia z 3 miesięcy, a ze Wu ma jak na razie tylko dwie wypłaty na koncie to ... same już wiecie. Pożyczyć od kogokolwiek? taaa jasne, szczególnie na koniec miesiąca....
A tak wogóle to żeby wziąć w tym DURNYM kraju kredyt to ja nie wiem kim trzeba być, chyba jednym z pOSŁÓW żeby mieć taką możliwość, bo albo milion pięćset zaświadczeń, albo poręczycieli trzeba mieć, albo jesteś za młody, albo za krótko pracujesz i nie ważne że masz umowę na czas nieokreślony albo jeszcze jakieś cholerne COŚ.! I ja się pytam: JAK młodzi w polsce mają ŻYĆ? Jak tu się kompletnie NIC nie da załatwić!
Jestem wściekła! Z jakiego powodu?Zapewne już wiecie....
Apropo...:
emocje
czwartek, 26 stycznia 2012
Wczoraj kłótnia z Wu. Dzisiaj powiedzmy, że już jest dobrze. Zbliża się mój powrót do szkoły a mi tak strasznie się nie chce. Dookoła, "artystyczny nieład". Na wszystko brak chęci. Brak jakiejkolwiek motywacji do działania. Tylko Szkrab coraz bardziej dokazuje. Dziś obudziło mnie wesołe gaworzenie o 9rano. Aż miło było posłuchać takich dźwięków. A teraz Wu w pracy a my z Małym chyba zajmiemy łóżko i włączymy sobie Usta Usta. Cappuccino już gotowe, pora na relaks? Na nic innego nie mam ani ochoty, ani siły.
Ps. Właśnie przeglądając bloga zauważyłam, że u mnie ostatnio jakoś tak zmiennie, raz humor lepszy raz gorszy... Czy nie mogłoby cały czas być dobrze?
Ps. Właśnie przeglądając bloga zauważyłam, że u mnie ostatnio jakoś tak zmiennie, raz humor lepszy raz gorszy... Czy nie mogłoby cały czas być dobrze?
wtorek, 24 stycznia 2012
czas się wygadać...
Bajka miała po części rację w komentarzu pod ostatnim postem... ale do rzeczy, bo chyba czas wyrzucić z siebie to wszystko.
Ostatni post pisałam dlatego, bo dowiedziałam się, że pracodawca mojego taty, zwija interes. Nie obchodzi go co z ludźmi. Po prostu koniec roboty i tyle. Dlatego napisałam, że czasami w jednej chwili wszystkie plany stają się nierealne. A jakie plany? A no takie, że mieliśmy w lutym wymienić sobie autko, bo to które mamy już trochę pada, że tak powiem i najwyższy czas je wymienić, bo jak to mówi mój tata: "gdy z auta robi się skarbonka to najwyższa pora je wymienić". No i na dodatek ja mam dojeżdżać nim do szkoły codziennie 30km w jedną stronę, więc dobrze by było, żeby mu się nic nie działo na drodze i żebym była pewna że bezpiecznie dojadę. No a teraz nie wiadomo co z nim, bo skoro tata nie ma pracy no to lipa. Musielibyśmy z Wu sami wziąć, na raty no a nie wiadomo czy nam dadzą.
Druga sprawa jest taka, że skoro tato siedzi w domu, to mama stwierdziła, że musi jeszcze zostać w niemczech, bo w domu kasy razem nie wysiedzą. A ja od 6 lutego idę do szkoły... Więc z Małym będzie siedział tato, no bo innego wyjścia nie ma. A więc moja złość rośnie już nie tylko na pracodawcę taty ale i na mamę, która niedość, że wyjechała tydzień przed świętami, a do samego końca mówiła, że chce święta spędzić w domu z rodziną, to jeszcze miała wrócić wtedy gdy ja będę szła do szkoły, żeby Mały miał z kim być. A jak wróci to będzie wysłuchiwanie, że ona musi w niemczech siedzieć bo tata nie ma roboty, ale przepraszam bardzo jak tata ma znaleźć robotę skoro jej nie ma?! A mały to co ma sam ze sobą siedzieć, czy ja mam szkołę olać? Wiem, że Mały jest mój i Wu. i że to nasz problem. Ale obiecywała, że pomoże, że zostanie z małym.. ehh...
Trzecia to taka, że chcieliśmy robić remont w kuchni... no ale z powyższego tekstu same możecie sobie wywnioskować, że z nowej kuchni nici. Wogóle to wszystko mnie wnerwia. Do szkoły strasznie mi się nie chce wracać, bo wiem jak mnie wszyscy w klasie wkurzali jak jeszcze tam chodziłam normalnie przed ciążą.Wiem, że jak wrócę to pewnie będą dymy, bo każdy będzie miał jakieś wąty. Mam takie nerwy że mówię Wam... MASAKRA.
Wczoraj wieczorem próbowałam się "zresetować", jak to mówią niektórzy, była więc pyszna herbata i film z Wu. No i jeszcze dużo śmiechu z Małego, gdy Wu się z nim bawił :) Tylko On daje teraz uśmiech i szczęście!
"rączki malutkie a chwyciły za serce na całe życie" [by K&D&Z&Z]
DOPISEK. Czy któraś z Was wie jak z bloga na onecie przenieść WSZYSTKIE pisane tam posty tutaj? Da się tak? Proszę pomóżcie!
Apropo...:
emocje,
fotograficznie,
Kacperek,
myśli
niedziela, 22 stycznia 2012
niedziela, 15 stycznia 2012
studniówka...
...potoczna nazwa balu, który odbywa się na około 100 dni przed rozpoczynającymi się w maju maturami.
...bal na który zawsze chciałam iść...
...bal, ma którym zawsze mówiłam i planowałam, że będę z TĄ ukochaną osobą, ... że będę miała długą suknię na wielkim kole, ... że będzie jak z bajki...
Moja odbyła się wczoraj. Mnie na niej nie było. Choć zawsze było to moje marzenie...
I nie było mnie tam nie tylko dlatego, że mamy Bombelka, choć po części też. Ale nie było mnie tam przede wszystkim dlatego, że moja klasa w technikum raczej nie nadaje się na takie imprezy. Po co było mi marnować pieniądze skoro i tak nie bawiłabym się dobrze? W mojej klasie i tak rozmawiam tylko z 2 może 3 osobami... reszta po prostu według mnie jest zwykłymi durniami (w klasie mam 23 chłopaków i 2dziewczyny + ja). Jednak jak oglądam zdjęcia i filmiki ze studniówek w różnych rejonach Polski to jest to ukłucie w serduchu.., które mówi "szkoda, że jednak mnie tam nie było".
Na studniówce jednej w swoim życiu już byłam. Była to jedyna moja studniówka. Z moim byłym. Jakieś 5lat temu? Pamiętam, że bawiłam się świetnie. Był klimat, było tak uroczyście i wspaniale. Jak dla (wtedy) 14latki to było na prawdę MEGA wydarzenie. Teraz nie wiem czy byłabym taka szczęśliwa po swojej studniówce.
I choć to jedyna taka impreza w życiu, to może jednak dobrze, że mnie na niej nie było...?
...bal na który zawsze chciałam iść...
...bal, ma którym zawsze mówiłam i planowałam, że będę z TĄ ukochaną osobą, ... że będę miała długą suknię na wielkim kole, ... że będzie jak z bajki...
Moja odbyła się wczoraj. Mnie na niej nie było. Choć zawsze było to moje marzenie...
I nie było mnie tam nie tylko dlatego, że mamy Bombelka, choć po części też. Ale nie było mnie tam przede wszystkim dlatego, że moja klasa w technikum raczej nie nadaje się na takie imprezy. Po co było mi marnować pieniądze skoro i tak nie bawiłabym się dobrze? W mojej klasie i tak rozmawiam tylko z 2 może 3 osobami... reszta po prostu według mnie jest zwykłymi durniami (w klasie mam 23 chłopaków i 2dziewczyny + ja). Jednak jak oglądam zdjęcia i filmiki ze studniówek w różnych rejonach Polski to jest to ukłucie w serduchu.., które mówi "szkoda, że jednak mnie tam nie było".
Na studniówce jednej w swoim życiu już byłam. Była to jedyna moja studniówka. Z moim byłym. Jakieś 5lat temu? Pamiętam, że bawiłam się świetnie. Był klimat, było tak uroczyście i wspaniale. Jak dla (wtedy) 14latki to było na prawdę MEGA wydarzenie. Teraz nie wiem czy byłabym taka szczęśliwa po swojej studniówce.
I choć to jedyna taka impreza w życiu, to może jednak dobrze, że mnie na niej nie było...?
Apropo...:
emocje,
myśli,
studniówka
sobota, 14 stycznia 2012
wcinam ciepłe jeszcze muffinki z czekolada, orzechami i rodzynkami i popijam zimnym mlekiem :)
za oknem śnieg.! :)
przed chwila bawiłam się z małym śmieszkiem :)
jak On pójdzie spać, a Wu. wróci z pracy ... prysznic a później może coś więcej? :)
SZCZĘŚLIWA!
dawno się nie czułam tak jak teraz w tej chwili :)
ps. później może wrzucę jakieś kulinarne zdjęcia ;)
piątek, 13 stycznia 2012
ot tak...
Już jest lepiej... dołek zażegnany.
Wczoraj wieczorem oglądaliśmy film, "sierota" ale nie o filmie chcę mówić, tylko o tym, że oglądając go i widząc śnieg stwierdziłam, że chciałabym zobaczyć śnieg... że mi go brakuje. Dziś rano obudziłam się iiiii ....? Padał śnieg! Ale co z tego jak już go nie ma, a za oknem +3 stopnie. Zima w tym roku byle jaka u nas. eh.
A my z Wu. ostatnio nadrabiamy złe chwile. Przedwczoraj pogaduchy przy obiedzie, spokojny wieczór, później chwila tylko dla nas... mmmm... było cudnie! wczoraj to samo... dziś - rano zakupy i spacer z małym. Teraz Wu. kończy robić obiadek.! :) tak to mi się podoba.! Jestem szczęśliwa i oby to trwało jak najdłużej! już nie chcę smutnych chwil.
ps. Kasiu spodobało mi się Twoje pisanie różnymi rodzajami czcionek :)
Wczoraj wieczorem oglądaliśmy film, "sierota" ale nie o filmie chcę mówić, tylko o tym, że oglądając go i widząc śnieg stwierdziłam, że chciałabym zobaczyć śnieg... że mi go brakuje. Dziś rano obudziłam się iiiii ....? Padał śnieg! Ale co z tego jak już go nie ma, a za oknem +3 stopnie. Zima w tym roku byle jaka u nas. eh.
A my z Wu. ostatnio nadrabiamy złe chwile. Przedwczoraj pogaduchy przy obiedzie, spokojny wieczór, później chwila tylko dla nas... mmmm... było cudnie! wczoraj to samo... dziś - rano zakupy i spacer z małym. Teraz Wu. kończy robić obiadek.! :) tak to mi się podoba.! Jestem szczęśliwa i oby to trwało jak najdłużej! już nie chcę smutnych chwil.
ps. Kasiu spodobało mi się Twoje pisanie różnymi rodzajami czcionek :)
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Przyjaciel/przyjaciółka potrzebna od zaraz! muszę się komuś wygadać a najchętniej to jeszcze wypłakać! mam dość! nie mam siły! padam na pyszczek! i wszystko mnie wkurza i dobija!
Kładę się spać! choć na chwilę, póki Mały właśnie słodko zasnął...
ehh... życie...
Kładę się spać! choć na chwilę, póki Mały właśnie słodko zasnął...
ehh... życie...
Apropo...:
emocje
niedziela, 8 stycznia 2012
Po weekendowo...
... była gorąca kąpiel, było malowanie paznokci a na deser ...
a wszystko to gdy Bombel uciął sobie wieczorną drzemkę, a tatuś czuwał nad Jego spokojnym snem by mama mogła w końcu mieć chwilę dla siebie :)
A teraz tatuś już jest w pracy na nockę niestety, a Bombel śpi słodko. Oby w końcu pospał w nocy bo ostatnie parę nocek mnie wykańcza...
ps. A jutro niestety ale muszę jechać do szkoły zaliczyć ten jeden przedmiot, o którym Wam pisałam... Trzymajcie kciuki byle zaliczyć. A Bombel zostaje z tatą, który wróci po nocce i raczej nie będzie wyspany itp ale nie ma wyboru :)
dopisek 9.01. zaliczone, na dwa ale ważne że do przodu :) teraz pyszna rybka na obiadek z brokułami i spacerek ze swoimi skarbami :)
dopisek 9.01. zaliczone, na dwa ale ważne że do przodu :) teraz pyszna rybka na obiadek z brokułami i spacerek ze swoimi skarbami :)
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek,
kulinarnie,
weekendowo
wtorek, 3 stycznia 2012
Noworocznie i tak wszytkiego po troszku
Na większości blogów widuję podsumowania roku i jakieś postanowienia a ja u siebie nic nie zdążyłam takiego zrobić... hmm. Więc podsumowując ubiegły rok, jaki on był? Pełen niespodzianek, radości i szczęścia. Przyniósł, w przenośni i dosłownie CUDowne chwile, podarował nam Bombelka.! I to w ubiegłym roku było największe i najważniejsze wydarzenie :) Po za tym, nie zapominam, że rok dostarczył nam też wrażeń, pod postacią zaręczyn i ślubu :) ah.! działo się.!
A jakie postanowienia na rok 2012? hmm.... Przede wszystkim skończyć szkołę, z chociaż dobrymi ocenami. Zdać maturę i egzamin zawodowy (to chyba najważniejsze). Być może dostać się na studia (budownictwo ogólne na politechnice opolskiej?) :). Być może starać się o pracę.. ? Być może darować sobie te dwa ostatnie i poświęcić się w pełni temu co kocham - Bombelkowi i rodzinie :) O tak bym właśnie chciała.! I mogę zgodzić się z określeniem mnie "matką polką", tudzież "kurą domową" wcale mi to nie przeszkadza :)
A tak ponad to, pochwalę się, że Bombel dzisiaj wcinał jabłuszko starte :) co prawda nie było tego wiele ale chociaż popróbował coś nowego, a ile przy tym było radochy, oooo. Co prawda na początku trochę się krzywił ale później był uśmiech od ucha do ucha :)
A Wy co dajecie już swoim szkrabom? albo co dawałyście jako pierwsze i w którym miesiącu?
A jakie postanowienia na rok 2012? hmm.... Przede wszystkim skończyć szkołę, z chociaż dobrymi ocenami. Zdać maturę i egzamin zawodowy (to chyba najważniejsze). Być może dostać się na studia (budownictwo ogólne na politechnice opolskiej?) :). Być może starać się o pracę.. ? Być może darować sobie te dwa ostatnie i poświęcić się w pełni temu co kocham - Bombelkowi i rodzinie :) O tak bym właśnie chciała.! I mogę zgodzić się z określeniem mnie "matką polką", tudzież "kurą domową" wcale mi to nie przeszkadza :)
A tak ponad to, pochwalę się, że Bombel dzisiaj wcinał jabłuszko starte :) co prawda nie było tego wiele ale chociaż popróbował coś nowego, a ile przy tym było radochy, oooo. Co prawda na początku trochę się krzywił ale później był uśmiech od ucha do ucha :)
A Wy co dajecie już swoim szkrabom? albo co dawałyście jako pierwsze i w którym miesiącu?
A tak wyglądało jeszcze niecałą godzinkę temu niebo z naszego okna :) straaaasznie mi się taki widok podoba!
Apropo...:
fotograficznie,
Kacperek,
podsumowanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



